Zamek

Zamek

Florian Doru Crihana „Zamek”

Każde miasto ma swoje “okręty flagowe”. A gdyby tak połączyć je w jedno? W tę stronę zmierzały widokówki-składanki czy leporella. Ale ogólny kierunek to przecież nie to samo co prawdziwa hybryda. Jedno fantastyczne, cudowne i potworne ciało. Odwieczne marzenie i odwieczne ryzyko.

Obecność Zamku w tym zestawie jest oczywista. Wia­­domo, najstarsza murowana warownia w Polsce, jedna z najważniejszych rezydencji władzy na Śląsku. Jego wspaniałe wieże broniły tutejszych mieszkańców od zawsze, nie mamy ważniejszego symbolu potęgi i książęcego majestatu. Budzący respekt kontur Piastenschloss często trafiał na kartki, szklanki, kielichy i pamiątkowe filiżanki, choć zdaje się nigdy z takiej perspektywy, jak na obrazie Crihany. Dla rzesz polskich repatriantów Zamek był i jest szczególnie ważny, pomagał się zakorzenić, potwierdzając “nasze”, piastowskie prawa do tej ziemi.

A kamieniczka Pod Przepiórczym Koszem? Tak osobliwie tutaj wywyższona? Przyjmijmy, że występuje nie tylko we własnym imieniu. Syn pisarza miejskiego, jej niegdysiejszego właściciela, doszedł do wielkich zaszczytów. Był wybitnym burmistrzem i posiadaczem znacznie okazalszej siedziby, zanim został ścięty na tutejszym rynku. Ale to wszystko działo się zanim gotycka kamieniczka przybrała znaną nam postać i przecież nie o walkę tutejszego patrycjatu i mieszczaństwa o władzę nam chodzi. Niechże mały dom Pod Przepiórczym Koszem będzie rzecznikiem innej, większej sprawy. Śledziówki, Dom Scultetusa i wszystko to, czego w odpowiednim czasie nie odskrobano pod tynkiem i wyburzono. Ile? Już się nie dowiemy. Sgraffita, dziś pojedyncze jak kwiatek przy kożuchu, były kiedyś na Śląsku dość powszechne. Piękną, oszukującą wzrok iluzją, pomagały ukryć wszelkie zniszczenia i pomyłki, źle osadzone okna, nieco krzywe ściany… Bo potrzeba bywa matką najlepszych wynalazków.

Dekorację mamy rzeczywiście wewnątrz drugiej zamkowej wieży. Zielona komnata z roślinną polichromią, czyli legendarna altana księżnej Jadwigi. Zaś cudowny, chimeryczny pomysł Crihany – misterne, mieszczańskie ozdóbki na fasadzie obronnej wieży św. Piotra – napawa pewnym, w pełni chyba zamierzonym rozbawieniem… I oczywiście budzi skojarzenia. Te wszystkie reklamowane “dwa w jednym”, które niczemu już dobrze nie służą. Zawsze też istniał wydawałoby się współczesny problem. Miał go choćby wspominany już Langhans z teatrem i wybrnął. Jak tu wstawić naprawdę pasującą do otoczenia plombę?

Dziś (28 kwietnia) z Panoramą Legnicką.

„Zamek” – w końcu najważniejszy legnicki zabytek – to rodzaj ukoronowania i już ostatnia z cyklu pocztowych kart wydanych wspólnie z „Panoramą Legnicką”. Trochę nam żal, że to już koniec, bo każdy przecież każdy z cyklu 40 obrazów Crihany zasługuje na to by przyjrzeć mu się osobno i bardzo dokładnie….