„Nic śmiesznego” Michał Tatarkiewicz w Galerii Satyrykon

MICHAŁ TATARKIEWICZ?
ZNAM, NAWET DOŚĆ DOBRZE.

Chodził z moim synem Maxem do tej samej klasy w Państwowym Liceum
Sztuk Plastycznych im. Piotra Potworowskiego w Poznaniu. Po jego ukończeniu obaj studiowali na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu). Obaj uzyskali tam dyplomy z wyróżnieniem. Aktualnie nadal pozostają kolegami zatrudnionymi w alma mater. Poza tym od samego początku znajomości są przyjaciółmi. Wracając do czasu studiów dodam tylko, że Michał był także studentem w prowadzonej przeze mnie Pracowni Plakatu II. Michał – dziś doktor Michał Tatarkiewicz jest zatrudniony na stanowisku adiunkta w Pracowni Litografii i Druku Offsetowego na Wydziale Grafiki Artystycznej. Poza działalnością dydaktyczną, Tatarkiewicz jest aktywnym artystą działającym na wielu płaszczyznach. Rysuje, maluje, tworzy grafiki, rysunki satyryczne oraz plakaty. Bardzo interesujące są jego rysunki przestrzenne (instalacje) „Z podróży”. Jego twórczość wyraźnie pokazuje wrażliwego wielowymiarowego artystę, uważnego obserwatora rzeczywistości. Można śmiało stwierdzić, że jest zaangażowany w losy naszego świata. Tak w wymiarze lokalnym jak i globalnym.
Niestety nasz świat nieprzerwanie dostarcza tysiące powodów do rozczarowań, frustracji i strachu. Teraz uwaga – będzie banalnie – za tym światem stoi człowiek. Ten sam, który potrafi stworzyć tak wiele dobrego. Podobnie jak doktor Jekyll ma on drugie oblicze w postaci pana Hyde’a. Dr Tatarkiewicz nie zgadza się na to drugie oblicze świata naiwnie wierząc, że może być lepszy (też tak mam).
Myślę, że w taki właśnie sposób można uzasadnić potrzebę tworzenia prac
poruszających – bo nas poruszają – poruszających powyższą tematykę. Dla
wszystkich, którzy znają Galerię Satyrykonu i jej profil, tytuł wystawy „Nic
śmiesznego” może wyglądać na jakieś nieporozumienie. Jednak wszystko
staje się jasne, kiedy uświadomimy sobie, jakie tematy podejmuje autor. Nic
śmiesznego. Czy: wojna, katastrofa ekologiczna, choroby cywilizacyjne, ludzkie zło może nas śmieszyć? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.
Nie całkiem bezpośrednio, ale w jakiś sposób do wojny odnosi się praca
przedstawiająca człowieka, dla którego wojna jest imperatywem wszelkich
działań. Postać przedstawiona w sposób oszczędny, pozbawiona szczegółów fizjonomii, a mimo to rozpoznawalna. Władimir Władimirowicz Putin. Jeżeli ktoś miał pewne wątpliwości, to drugi zegarek na drugiej ręce na pewno je rozwiązał.

Ten drugi zegarek może być złośliwą aluzją do Rosjan, jak również metaforą
władcy funkcjonującego w dwóch czasach (wojna i pokój) jednocześnie. Pomimo nacjonalistycznej postawy sportretowanego, zegarki raczej nie są produkcji rosyjskiej. Z pewnością nie są też tanie.
Druga grafika prezentuje Kim Dzong Una w goglach VR. Virtual reality (Wirtualna rzeczywistość) to przestrzeń, w jaką przeniósł się dyktator. Tytuł: „Gameover” – autor trafnie przedstawia „odklejenie od rzeczywistości” tyrana z Korei Północnej. Bardzo aktualna w swoim przesłaniu jest „Pieta”. Matka muzułmanka trzyma na kolanach ciało swojego syna, podobnie jak Matka Boża trzymająca martwego Chrystusa. Czyż nie jest to obraz ponadczasowego cierpienia, na które jesteśmy skazani? Tym razem można je kojarzyć z krwawymi protestami na ulicach irańskich miast.
Niezmiernie trafny jest komentarz graficzny odnoszący się do sytuacji w wielu krajach muzułmańskich, a obecnie szczególnie w Iranie. Temida odziana w nikab (nakrycie głowy z otworem na oczy) paradoksalnie może widzieć, w przeciwieństwie do Temidy, która ma oczy zasłonięte, aby nie widzieć. To widzenie podważa bowiem istotę prawa – bezstronność. Praca ma uniwersalne przesłanie, bo de facto odnosi się do łamania prawa w ogóle.

Podobnie jak powyżej aktualny w swoim przekazie jest plakat „Palestyna”.
Autor plakatu został zwycięzcą 23 Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach
w 2014 roku zdobywając prestiżowe Grand Prix. Metafora domu jako przestrzeni do życia dla narodu palestyńskiego. Dom ten jest zbudowany z palestyńskiej flagi. Praca zaskakuje prostotą i czytelnością przekazu.
Troska o naszą planetę w aspekcie ekologicznym pojawia się w kilku pracach Michała. Tytuł „Bocian” nie komplikuje odbioru, bo plakat przedstawia bociana z czarnym workiem pełnym – jak można się domyślić – śmieci. Powszechnie lubiany w Polsce ptak, zmienia swoją misję z bocianiego mitu i zamiast przy nosić dzieci, przynosi śmieci. To drastyczna i niezmiernie pesymistyczna wizja. Grafika o tytule „Chernobyl, Fukushima” jest także wyrazem troski o przyszłość świata. Reaktor atomowy, z którego wyrasta niepokojące drzewo. Po angielsku „power plant”.
W pracy pt. „Ropa”, autor występuje w obronie zwierząt. Plakat w sposób lapidarny i syntetyczny przedstawia zagrożenia fauny i flory morskiej wywołanej nieodpowiedzialną i egoistyczną działalnością człowiek

Kolejną pracą zaangażowaną w dramatyczną sytuację zwierząt, jest „Global
warming” (Globalne ocieplenie). Koło ratunkowe (przypuszczalnie z tworzywa sztucznego) okalające ciało pingwina i krępujące jego ruchy jest smutnym paradoksem, który ostrzega przed tym, co może niebawem nastąpić na skutek globalnego ocieplenia.
Kolejnym tematem, jaki autor wziął na tapet jest hipokryzja wśród duchownych. Dwie prace poruszają tę problematykę. Można powiedzieć para. Modlący się ksiądz w tęczowych skarpetach i siostra zakonna trzymająca tęczową parasolkę. Kolory tęczy mocno kontrastują z mrocznymi tonacjami szarości i czerni, jak uliczne neony mające przyciągnąć uwagę przechodnia. Pierwsza praca została zauważona nie tyle przez przechodniów, ile przez jurorów Satyrykonu zdobywając złoty medal w kategorii „Żart i satyra”. Chciałoby się powiedzieć „Bogu niech będą dzięki”

Przedstawiłem tylko kilka wybranych przeze mnie prac, które potwierdzają
fakt, że nie jest wesoło. Zapewniam, że pozostałe także nie wprawiają w dobry nastrój. Nie miejmy pretensji. Tytuł uczciwie ostrzega: „Nic śmiesznego”. Humor poprawia fakt, iż są artyści zatroskani o naszą przyszłość. Chcą oni w inteligentny, niebanalny sposób otwierać nam oczy, odwoływać się do ludzkich wartości, uwrażliwiać na cudze krzywdy, przypominać o naszych powinnościach moralnych, o miłości i empatii. Do nich należy Michał Tatarkiewicz. Jego graficzne komentarze zaliczyłbym do kategorii smutnych żartów. To rodzaj prac, które nie gwarantują salw śmiechu, wręcz przeciwnie; zamiast nich możemy przeżyć głęboką refleksję i zadumę. A jeżeli już zakradnie się śmiech, to będzie to wyłącznie śmiech przez łzy.


Eugeniusz Skorwider

Skip to content