„Legnica. Satyryczne impresje” – ciąg dalszy

W pewnym sensie ta historia od kart pocztowych się zaczęła. Gruss aus Liegnitz, często małe dzieła sztuki, dowód dbałości dawnych mieszkańców Legnicy o promocję własnego miejsca na ziemi, dziś są jednym z ważniejszych źródeł wiedzy o przeszłości. Gdy więc Florianowi Doru Crihanie, artyście związanemu od lat z legnickim Satyrykonem, zaproponowano stworzenie cyklu o Legnicy, właśnie te dawne niemieckie karty pocztowe obok obserwacji, innych historycznych źródeł i rozmów stały się podstawowym źródłem inspiracji. Teraz zaś powstałe w ten sposób dzieła znowu na kartki powrócą. LCK jako organizator Satyrykonu wspólnie z Panoramą Legnicką planują wydanie części cyklu „Legnica. Satyryczne impresje” w formie serii kart pocztowych. Historia kołem się toczy? Jak widać. Z drugiej strony tak konsekwentna promocja Legnicy i związanego z nią dzieła artysty – mamy już katalog i dwa kalendarze – to niewątpliwy postęp.
A zatem, mili legniczanie, jutro rano (wtorek, 3 marca) biegiem do kiosku po „Panoramę”. A potem już tylko co tydzień nieustający dylemat: zbierać karty jako serię dla siebie, czy rozsyłać w świat ku chwale miasta i naszego ulubionego artysty.

Jako pierwszy z serii „Pociąg zwany Legnicą”

Pociąg zwany Legnicą

Pociąg zwany Legnicą

18 października 1844 r. – po dwutygodniowych jazdach próbnych – uroczyście otwarto odcinek kolejowy Wrocław – Legnica. Nie byłby Florian Doru Crihana sobą, gdyby jednemu z najważniejszych w przeszłości czynników rozwoju naszego miasta, kolei, nie nadał głębszej wymowy historycznej. W jego wizji równie istotną, metaforyczną „lokomotywą postępu” staje się Piastowski Zamek wprowadzający Legnicę na arenę historii. Dymiące kominy to tyleż wyraz impetu, który nadał naszym dziejom, co – jak zwrócił nam uwagę na facebooku sam Florian – echa jego dramatycznej historii i nie oszczędzających wież zamku pożarów. A jaki wiedzie za sobą „pociąg”? Serię zwyczajnych komunalnych domków i kilka zabytków – śladów dawnej świetności – gdzieś na samym końcu składu. Jak na „satyryczne impresje” przystało tworzona przez rumuńskiego artystę wizja naszego miasta jest piękna, ale również nie pozbawiona uszczypliwości i bardzo prawdziwa.

A jak już skończymy się nią zachwycać, oglądajmy kolejne cykle Floriana : Sycylia, Bolonia, Boston, ciekawe co następne…