Archiwa kategorii: Aktualności

Piłsudski w karykaturze

Twórca kanonicznego wizerunku Marszałka na Kasztance, Wojciech Kossak, żywił do swego modela  uczuć wiele. Dawał im wyraz np. wioząc  transatlantykiem obraz zamówiony przez polski konsulat w Nowym Jorku. Gdy kładł się spać, zdejmował ineksprymable i odwracał się do portretu „sempiterną”.  Tym niemniej  – jak twierdzą znawcy tematu – Józef Piłsudski był prawdziwym idolem karykaturzystów. Dowodzi choćby wydany z okazji dziesięciolecia odzyskania niepodległości i prezentowany w Muzeum Miedzi album (ze zbiorów Ossolineum).

Piłsudski w karykaturze

Na wystawie nie mogło zabraknąć jednej z najbardziej znanych karykatur rzeźbiarskich – autorstwa Józefa Gosławskiego (gipsowy oryginał z 1933, odlew z 2007r.)

Marszałek słynął z poczucia humoru. Obok wystawienia w ramach posiedzienia rządu noworocznej szopki, zawieszenie na schodach w Belwederze serii karykatur  publikowanych w „Cyruliku Warszawskim” jest na to koronnym przykładem.

Prawdę mówiąc, zbyt wiele Wódz nie ryzykował. Zdzisław Czermański, sam legionista, słynął z satyry mistrzowsko oddającej głębię charakteru, która z reguły podoba się modelom. Piłsudskiego widział nieco podobnie do swego mistrza, Kazimierza Sichulskiego, który przedstawił go w romantycznej aurze, między Stańczykiem i Wernyhorą. Właśnie słynne wizerunki Czermańskiego, które złożyły się w ekskluzywną, wydaną w 500 egz. tekę, można między innymi oglądać na prezentowanej w Legnicy wystawie. No i przyznajmy, trudno obrażać się o porównanie do Batorego pod Pskowem, czy o wywodzenie soczystej polszczyzny od Boya…

Piłsudski w karykaturze _zm

Karykatury Zdzisława Czermańskiego i przykład wystawowej planszy

Co do bogatego prasowego wizerunku Wodza, niektórzy twierdzą, że gdyby mu wierzyć, plasowałby Marszałka gdzieś między Hitlerem a Stalinem… Towarzyszące karykaturom wystawowe plansze również nieźle pozwalają się o tym przekonać.

A gdy się już przyjrzymy obliczu Marszałka, warto poszerzyć kontekst o inne aktualnie prezentowane w Muzeum Miedzi „twarze, lica, rysy…” Na tej wspaniałej wystawie ze zbiorów naszego muzeum znajdziemy również kilka satyrykonowych akcentów.

Muzeum Miedzi w Legnicy, Partyzantów 3:
Józef Piłsudski w karykaturze
1.02.2018 – 28.04.2018
Wystawa przygotowana przez Muzeum Historii Kielc. Ekspozycję urozmaicają również satyryczne grafiki oraz tytuły prasowe ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.

Twarze, lica, rysy …
Portrety z kolekcji  Muzeum Miedzi w Legnicy
24.11. 2017 – 28.04.2018

Twarze, lica, rysy

Twarze, lica, rysy…Twórcy dobrze znani wielbicielom Satyrykonu: Piotr Gawron, Alojzy Piątkowski, Eugeniusz Get-Stankiewicz, Ludmiła Ostrogórska, Tomasz Ross

Po wernisażu, wystawa trwa

Tradycyjnie już wernisaż był rodzinny. W towarzystwie rodziny i przyjaciół przybył zarówno Artysta, jak i widzowie. Sława gęsi z depresją, którą Robert Romanowicz niedawno zilustrował tak, że chyba już nie potrafimy sobie jej wyobrazić inaczej, rozeszła się szeroko. Wielu pragnących mieć tę książkę musiało odejść z  kwitkiem… Jak wygląda istota przełykająca gorzki zawód, też można u Romanowicza zobaczyć.

wernisaz pasek_zm

Robert Romanowicz, ilustracje do „A niech to gęś kopnie”

Na pocieszenie: po pierwsze – kilka zdjęć, po drugie – Roberta Romanowicza będzie można spotkać jeszcze raz w Galerii Satyrykon w najbliższy piątek przed południem, po trzecie – wystawa trwa! Do 24 lutego!

Uwaga, złodzieje!

Czy słyszeliście już o „Złodzieju krzeseł”? Z pewnością warto poznać go osobiście – w Galerii Satyrykon, choć – ze względów, które staną się zrozumiałe w trakcie wizyty, raczej odradzamy ściskanie mu prawicy. Losy tej intrygującej, znanej w szerokim świecie postaci są wciąż otwarte. Gdy – wraz z całym stworzonym wokół niego otoczeniem – był pokazywany na wystawie w Gdyni, widzowie na wyłożonych rolkach papieru mogli sami spisywać jego domniemaną historię. Równie ciekawie jak przyszłość bohatera przedstawia się jego artystyczna ewolucja. (Wiele jej ogniw z łatwością znajdziecie tutaj.)

Oko bystrego obserwatora rozpozna może jego pierwowzór w „Leśnym”. Ta dawno narysowana postać wita nas, gdy tylko otworzymy blog Roberta Romanowicza. Przywodzący na myśl „wnoszenie drzew do lasu” fundamentalny absurd tego bohatera wydaje się też sporo o charakterze „Złodzieja krzeseł” mówić…

Romanowicz Zlodziej krzeseł_pasek_zm

Robert Romanowicz „Złodziej krzeseł” i „Leśny”, źródło: materiały przekazane przez artystę na wystawę oraz http://pantonedesign.blogspot.com (lipiec 2016)

Doprawdy, kręte i niezbadane są drogi, którymi chadzają skojarzenia artysty. W tworzonym przez niego świecie nic nie ginie. Myśl czy obraz – raz od niechcenia rzucone – z pewnością w nieoczekiwanych konfiguracjach pojawią się znowu. Czy łączy go to z pewnym geniuszem, który twierdził: Jeśli warto jakąś rzecz zrobić raz, warto ją powtórzyć jeszcze i jeszcze raz, wszechstronnie ją zbadać, wypróbować i doświadczyć, tak aby zmusić publiczność do spojrzenia na nią. Na to może niech Mr. Red  odpowie. Mr. Red to zdaje się najnowsze, powstałe kilka dni temu ogniwo inspirowanego znanymi obrazami malarskiego cyklu, którego część można również zobaczyć w naszej galerii. I kolejny przykład, jak sympatycznie Romanowicz nadaje nieludzką postać abstrakcjom, jak „uczy bawiąc” i jak sam się przy tym świetnie bawi.

Romanowicz_złodzieje_pasek_2_zm

Robert Romanowicz „Złodziej zabawek” i ilustracje do „A niech to gęś kopnie” Marty Guśniowskiej)

Już w najbliższy piątek (26 stycznia), oficjalnie od 18.00, będzie można artystę  o to wszystko wypytać. No i bez przeszkód uścisnąć mu prawicę.

A skoro już o złodziejach mowa, to w Galerii Satyrykon buszuje ich więcej. Są jednak tak ekstrawaganccy, że bardziej trzeba uważać na czas (można wsiąknąć) niż na portfele.

Robert Romanowicz „Pirat wyobraźni”
3.01.-24.02.2018
Galeria Satyrykon, Legnica, Rynek 36
Wernisaż wystawy: 26.01.2018, godz.18.00
Zapraszamy!

Romanowicz_folder_miniRobert Romanowicz folder wystawy

Trochę zobaczyć i posłuchać o obecnej wystawie w Galerii Satyrykon można również: https://www.youtube.com/watch?v=3G-W8ca8Rwg

Zdzisław Smektała (1951-2018)

Pojawił się w Legnicy podczas Satyrykonu w 1986, w drugim roku międzynarodowego funkcjonowania festiwalu. I od tej pory nawet najkrytyczniejsi musieli przyznać, że na wiele lat legnicka impreza zyskała prawdziwego, rasowego wodzireja. Zdzisław Smektała “ogłaszał, rozgłaszał, śpiewał, wykrzykiwał, przenosił” (wówczas – Franciszka Maśluszczaka na własnych plecach).

Zdzisław Smektała i Franciszek Maśluszczak, Satyrykon 1987

Zdzisław Smektała i Franciszek Maśluszczak, Satyrykon 1987

Potrafił bawić, skupiać wokół siebie ludzi i inspirować ich. Choćby do powołania w Legnicy Towarzystwa Satyrycznego. Z regularną pracą w pocie czoła w tym barwnym, frywolnym gronie może różnie bywało, ale twórczych iskier, spontanicznego lobbowania i pomysłów nie brakowało. Takie też właśnie były początki Fundacji Satyrykon. Jako prezes (kolejno) obydwu Zdzisław Smektała zaś tak się rozzuchwalił, że do tradycji satyrykonowej weszło także karnawałowe docinanie kolejnym, nieważne jak wysoko postawionym prominentom. Słynne “ale jaja, gdzie jest Maja”, podczas wernisażu wystawy poświęconej Mai Berezowskiej w 1996 roku, to część już nie tylko Satyrykonowej, ale i legnickiej historii.

Obrady jury Fotożartu (1987)

Obrady jury Fotożartu (1987)

Do dziś z przyjemnością, a jakże by inaczej, czyta się Jego błyskotliwe uwagi o Małgorzacie Młodnickiej, Leszku Ołdaku czy Wielkim Stanleyu. Tak, Stanisławem Koguciukiem bodaj On pierwszy tak się zachwycił, że nawet chciał zostać jego menedżerem.

Począwszy od pamiętnego 1986 obowiązki jurora Satyrykonu (i Fotożartu) brał na siebie tak często (1986-8, 1991-2000, 2002-2004, razem 16 razy), że został pod tym względem absolutnym rekordzistą. W 1992 roku przewodniczył obradom. Nic dziwnego, że Tomek Broda nie wyobrażał sobie „zrobienia Satyrykonu” bez Niego. Sięgając w przeszłość wciąż trafia się na Jego ślady, zdjęcia i anegdoty. Cały czas też obiecywał, że – gdy tylko zdrowie pozwoli – przyjedzie znowu…

Zdzisław Smektała jako inspiracja

Zdzisław Smektała jako inspiracja: Marek Polański „King size”, Satyrykon 1999, Jerzy Drozd „Zdzichu Smektała po Blues Brothers Days”, Satyrykon 1999, Tomasz Broda „Zrób sobie Satyrykon. Rozdeptanie Smektały”, Satyrykon 1997

Zamaskowany świat Roberta Romanowicza

Romanowicz pasek_1zm

Robert Romanowicz: „Kapelusznik”, „Bestia” strzegąca aktualnie naszej galerii (znana również jako Grisza), „Złodziej zabawek”

W przeciwieństwie do wielu innych ilustratorów podobno raczej nie przemyca w tym, co robi, autoportretów. Skoro tak, to mógłby przynajmniej wziąć przykład z tego pierwszego jegomościa. Pełna pomysłów głowa artysty i jego niezwykła wyobraźnia to jedno z naszych najcenniejszych dóbr regionalnych i narodowych! Doprawdy godna jest tego, aby ją chronić, „chuchać, dmuchać, obchodzić się jak ze szkłem i w ogóle strzec z największą pieczołowitością. Zaś przedstawiona na obrazie, zwana również czasem przez twórcę Kapelusznikiem, tajemnicza postać znakomicie wprowadza w ten świat. Pełen uderzająco sympatycznych, a zarazem niepokojąco ekscentrycznych i nacechowanych jakimś romantycznym absurdem postaci, nakładanych masek i wyłaniających się spod nich różnorodnych oblicz. Świat, w którym przestaje istnieć granica ożywione i nieożywione. Tu już nie tylko zwierzęta i rośliny, ale i wszelkie przedmioty mają duszę (oraz bystre i pełne wyrazu spojrzenie).

romanowicz pasek 2_zm

Robert Romanowicz „Mr Sweet Pepper”, „Mr Stamp”, „Mr Pepper Castor” fot. autora

Pytanie, ile ten świat zawdzięcza pierwotnemu dziecięcemu animizmowi, a ile dziewiętnastowiecznej tradycji – jej zachłyśnięciu się rewolucją techniczną, podstawowym motywom science-fiction, takim jak ożywające zabawki, oraz kunsztownym mechanicznym wynalazkom z tej ostatniej dziedziny, na razie postawmy jako otwarte.

Zaś co do oblicz artysty, to aż zaskakujące, jak wiele z nich pokazuje niniejsza wystawa. Mała Galeria Satyrykon doprawdy bardzo się rozrosła, z jednej strony dzięki głębi i bogactwu wyłaniającej się z każdego obrazu anegdoty i „szkatułkowej” konstrukcji miniaturowych asamblaży, z drugiej zaś dzięki przestrzennemu talentowi aranżacyjnemu artysty, przejawiającemu się choćby w praktycznym wykorzystaniu niemal każdego kąta czy dotychczas bezużytecznej wnęki. A zatem poczynając od miniaturowych instalacji, przez ich połączenia w postaci asamblaży, wykonane przez artystę zabawki, fotografie, tunnel booki, rysunki tuszem, po oryginały szkiców (niemal wszystkie) do ostatnio wydanej książki i, oczywiście, obrazy – w tym kilka namalowanych specjalnie na tę wystawę. Przyznajmy, coś takiego nie co dzień w Legnicy się zdarza, pełnego wrażenia nie odda żadne zdjęcie i to po prostu trzeba na własne oczy zobaczyć!

montaż_zm

A zatem tylko kilka migawek z montażu

Robert Romanowicz „Pirat wyobraźni”
3.01.-24.02.2018
Galeria Satyrykon, Legnica, Rynek 36
Wernisaż wystawy: 26.01.2018, godz.18.00
Zapraszamy!

Jeśli nie boicie się uzależnienia, oto kilka bardzo przydatnych linków:
https://www.behance.net/robertromanowicz
https://www.facebook.com/RobertRomanowiczPantone/
https://www.facebook.com/Thief-of-chairs-264395467316435/
 https://www.facebook.com/MishaGrishaByRobertRomanowicz/
http://www.robertromanowicz.com/
http://pantonedesign.blogspot.com/

Polecamy też wywiad:
http://ryms.pl/artykul_szczegoly/294/pora-na-ilustratora-cz-10-robert-romanowicz.html
oraz, oczywiście, książki ilustrowane przez Roberta Romanowicza, jak zwykle do kupienia w Galerii Satyrykon.

 

„Skłonności do ostrości” czyli kalendarz Satyrykonu

Taki „groch z kapustą”, że może go uratować tylko solidna porcja przypraw?* Większość prezentacji budzi szacunek precyzją. Katowicka – tak konsekwentnie nawiązująca do oprawy wystawy i wspaniałego katalogu. Do bólu przemyślane detale trzech stron krakowskich może nieco wstrząsną naszymi wydawniczymi przyzwyczajeniami, choć z drugiej strony „tradycyjnie” zadbano o kojarzący się z porą roku i miesiącem nastrój. Ambitny Poznań daje po obrazku już nie na miesiąc, ale raczej na dzień lub tydzień. Do wyboru, do koloru, ale w miłym dla oka ładzie.

Kalendarz_2018_pasek_1

Kalendarz „Skłonności do ostrości”. Kolejno strony: ASP w Katowicach, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, ASP w Łodzi i ASP w Krakowie

Niektórych aż świerzbiło, aby nie do końca uczciwie przemycać rzeczy całkiem nowe. Pochwalić się jakimś najnowszym studenckim sukcesem (np. tym Marleny Moradewicz i Mr. Mapsa)… Niektórzy debiutanci, reprezentowani w katalogu maleńkim rysunkiem przy wstępie, awansowali w kalendarzu na miesięczną stronę (vide Ola Pawlak). Z łezką w oku popatrzymy na ilustracje Natalii Stachury (projekt tegorocznego plakatu Satyrykonu) do „Kota w butach”. Nie wypominając – sprzed dobrych lat kilku… Zmieniło bowiem się również i to, że większość prezentowanych na wystawach „Skłonności do ostrości” studentów to już szacowni absolwenci (świeżo „obronionym” gratulujemy), w kalendarzu zaś widzimy często m.in. fragmenty albo wręcz zaczątki ich dyplomów.

Tym, co może najbardziej zwraca uwagę, jest ilość zaprezentowanych w kalendarzu artystek i przedstawionych tu wojowniczych postaci kobiecych w natarciu, zwłaszcza o popkulturowym i komiksowym rodowodzie. Ciekawe, czy wbrew obserwowanym w przeszłości mechanizmom tym razem to nowe wspaniałe „babskie” pokolenie nie straci impetu. Ale jeszcze ciekawsze, co na to wszystko już się szykujący do następnej edycji „Skłonności” Cieszyn!

bz

* Te identyfikuje dr Anita Wincencjusz-Patyna w zamieszczonej w kalendarzu, nieco zmienionej wersji tekstu „Młodzi pieprzą”.

Zapraszamy na promocję kalendarza Satyrykonu 2018.

8 grudnia 2017, godz. 18.00 w Galerii Satyrykon

Belka i słomka, czyli kalendarz Satyrykonu na 2018 r.

Nawet jeśli Marcin Markowski nie napracował się przy poznańskich „Skłonnościach do ostrości” (2015) aż tak, jak np. Szymon Szymankiewicz, potem to nadrobił. Jurorując w lutym (Satyrykon 2017), brylując w czerwcu i teraz – tworząc plakatową okładkę drugiego kalendarza „Skłonności do ostrości”.
Dostał na nią bardzo niewiele czasu. Jednak na przekształcającą się już w rodzaj logo „Skłonności” grafikę wektorową Moniki Hanulak odpowiedział piekielnie przewrotnie. Pięścią prosto w nos, dowcipnie, ironicznie i złośliwie. W znanej np. z jego niektórych plakatów teatralnych (festiwal „Bliscy nieznajomi”, „Opera za trzy grosze” itd.) i dającej tu równie sporo do myślenia „fotograficznej” formie. Toporna belka ołówka (gdzie belka, tam i słomka?). Są też wióry, zgliszcza i czerwone bryzgi. Tych ostatnich zresztą jak na lekarstwo. Można się zastanawiać, jak bardzo sztuczne są te niby męczeńskie wybroczyny. I kto komu przyprawia tę krzywą gębę, z nosem tak twórczo spuszczonym na kwintę?! (he,he)

sklonnosci_kal_okladka_zm

A w kalendarzu – Katowice, Poznań, Łódź i Kraków.

Zapraszamy na uroczystą promocję.
Galeria Satyrykon w Legnicy, Rynek 36, 8 grudnia, godz.18.00

Kalendarz 2014 min

Okładka kalendarza ‚Skłonności do ostrości” 2014: Monika Hanulak

W poznańskim katalogu „Skłonności do ostrości” prof. Grzegorz Marszałek tak zaczął tekst do prezentacji I Pracowni Plakatu: W 2008 roku na mojego asystenta wybrałem Marcina Markowskiego. Powodem mojego wyboru była całkowicie różna od mojej twórczość Marcina, bestialski talent i potężna postura – dająca mi poczucie bezpieczeństwa. Nasze dyskusje, spory a nawet kłótnie na temat plakatu bawiły studentów, ale dawały im też do myślenia, że nie ma „wzorca”, „recepty” na dobry plakat, lecz tylko osobowość, indywidualność, kreatywność, talent i odrobina szczęścia, mogą im zapewnić sukces. Od tego czasu wymieniony w nim Artysta pracował jak szalony, kontynuował zdobywanie prestiżowych nagród, co nie przeszkodziło mu jednak bywać regularnie w Legnicy, a nam zweryfikować niektóre informacje.

Polecamy też wywiad z Marcinem Markowskim o plakacie. Może nie najnowszy, ale wciąż aktualny i jak miło się czyta…
http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,105531,20330853,plakat-jest-jak-dziwka-zaczepia-na-ulicy-moze-stad-czerwien.html

Satyrykon 2017 w Muzeum Karykatury w Warszawie

Wernisaż już w przyszły poniedziałek, 4 grudnia 2017 r. Oczywiście, bardzo serdecznie zapraszamy…

Tematem przewodnim  jubileuszowej  edycji Satyrykonu jest tolerancja. Choć przede wszystkim domniemana atrakcyjność i ważność “dla świata”, nie zaś “wewnętrzne”, ani tym bardziej nostalgiczne powody decydują o corocznym wyborze tematu, wydaje się, że hasło to dobrze podsumowuje również ostatnie czterdzieści lat. Stopniowe otwieranie się na coraz to nowe obszary i marzenie o zgromadzeniu w legnickim tyglu wszelkich przeciwieństw nie tyle w celu osiągnięcia kompromisów, co nawiązania serdecznych przyjaźni ponad wszelkimi podziałami, od początku przyświecało najstarszemu konkursowi satyrycznemu w Polsce. 

Te szeroko, przyjaźnie otwarte ręce to – jak twierdzi przewodniczący tegorocznego jury,  prof. Dariusz Vasina – piękny gest, ale i przekleństwo. To ostatnie – zwłaszcza dla jurorów.  “Bo jak to ze sobą porównać?”

Satyrykon 2017 MK_pasek_zm

Większość artystów prezentowanych na wystawie to postaci dobrze znane. W swoich krajach, swojskiej wiosce satyryków, którą stał się świat, no i z wieloletniego uczestnictwa w Satyrykonie. Od Wiktora Bogorada po Jugoslava Vlahovića, od Jacka Ćwikły po Leszka Żebrowskiego. Najlepsi z najlepszych? Oczywiście! Tyle, że trzy czwarte równie znanych i utytułowanych znakomitości – jak co roku – wylądowało poza tą wystawą. Wszyscy oni anonimowi zaś bywają chyba tylko… dla części jurorów, mistrzów, reprezentujących odległe kręgi kulturowe, zawodowo realizujących się z dala od “konkursowej” rzeczywistości lub wręcz na co dzień zajmujących się zupełnie innymi rodzajami twórczości niż satyra. Ten rodzaj bezstronności, przy wszelkich mankamentach,  przynosi często ożywcze rezultaty. No, a w ostatecznym rachunku chyba trudno o bardziej doceniający kunszt rysowania (i warsztat) oraz klasyczny satyryczny dowcip wybór, niż tegoroczna wystawa. 

Wbrew opiniom, że plony satyrycznych konkursów są coraz mniej śmieszne, można się tu uśmiechnąć. Wielbiciele poezji nie powinni się poczuć zawiedzeni.  “Tolerancji” i “żartu i satyry” znajdziemy tu mniej więcej po połowie. Niejednokrotnie, patrząc na konkretny obraz, będziemy mieli pewne kłopoty z kwalifikacją. To nieoczekiwany aspekt szerokiego  i  jakże płynnego “tematu”…
Malkontenci, jak zwykle, będą narzekać, że niczego nowego nie dowiedzieli się i nie zobaczyli. Czyż jednak nie wystarczy, jeśli kilku oczywistym myślom udało się nadać pozostający na długo w oczach i w głowie kształt?!
Najłatwiej wymienić  tych, których z  różnych względów w konkursie i na satyrykonowej wystawie – uważamy to za rodzaj rycerskiego pasowania – zobaczyliśmy po raz pierwszy: Sergei Belozerov, Maria Frasunkiewicz (zdaje się, już druga klasa liceum), Alicja Gapińska, Justyna Gołaszewska, Elham Hemmat, Agnieszka Jewasińska, Zahra Hosein Nashtaei, Reinaldo Pagan Avila, Anna Pałosz, Sławomir Sadowski,  Sławomir Sosiński, Jakub Wianecki…

Wielu wypadałoby podziękować, że tak  wiernie Satyrykonowi  towarzyszą (długo by wymieniać), niektórym, że nagle i wspaniale powrócili po wielu latach (wiedzą, o kogo chodzi). Takie powroty zawsze bardzo cieszą. A więc dziękujemy, czekamy w przyszłym roku, a teraz zapraszamy na tę wystawę. Od widzów zaś oczekujemy wszystkiego, byle nie nadmiernej tolerancji!

http://muzeumkarykatury.pl/

Wszystko to żArt czyli do 33 razy sztuka

Wysokie obcasy, ażurowe kabaretki, złożone w tanecznym pas nieco pulchne damskie nóżki, tak, w prowokacyjnie frywolny sposób, Magda Wosik zaprasza na swą wystawę w Muzeum Karykatury „Wszystko to żArt czyli do 33 razy sztuka”. Jest też rzeczą oczywistą, że w przypadku tej artystki dowcipnie eksponowany kobiecy wdzięk jest nierozerwalnie związany z ołówkiem zaostrzonym niczym przysłowiowa szpilka. Takim właśnie narzędziem przekłuwa, przygważdża i bierze pod obcas. Od wielu lat. Jednak bodaj w żadnym z dotychczas zaprojektowanych do własnych wystaw plakatów nie przyznała się do tego tak jawnie!

wystawa_Wosik_pasek_zm

Pewnie wielokrotnie podczas tej wystawy widzom przyjdzie się zastanawiać, czy ta kabaretowa lekkość to po prostu dar boży, czy też jednak kryje się za nią katorżnicza praca klasycznej baletnicy. Na dodatek – nigdy się nie kończąca. Dość powiedzieć, że na planowanej pierwotnie przede wszystkim jako retrospektywa ze zbiorów Galerii Satyrykonu wystawie pojawia się wiele rzeczy przerobionych, w alternatywnych wersjach i sporo całkowicie nowych. A przecież w konkursie Magda Wosik bierze wiernie udział od 2006 roku i w Legnicy znajduje się wspaniały zbiór jej prac. Ku radości współczesnych i potomnych dodano  więc w folderze wystawy kilka ulubionych wspomnień.

wosik_pasek_2_zm

Jeśli ktoś oczekiwał, że będzie pogodnie, błyskotliwie i elegancko – nie zawiedzie się. Ale zarazem jak różnorodnie. Nigdy zgryźliwie, ale chwilami bardzo mrocznie.

bz

wosik_pasek_1_zm

 http://muzeumkarykatury.pl/