Archiwa kategorii: Aktualności

Kolejne wojaże Satyrykonu po świecie. Tym razem zaprezentujemy się w Kijowie

miroslaw owczrek

NAJLEPSZE RYSUNKI W 41. letniej HISTORII SATYRYKONU

Wystawa ma charakter retrospektywny, pokazuje wybrane prace artystów ze świata pochodzące ze zbiorów Galerii Satyrykonu, nagrodzone na przestrzeni 41. lat. Prace mają wymiar ponadczasowy.

Wystawa została przygotowana na zaproszenie Konstantina Kazancheva, artysty z którym wielokrotnie podejmowaliśmy współpracę.  Jest prezentowana w Centrum Sztuki CZEKOLADOWY DOMEK – w filii  Muzeum Narodowego, Kijowskiej Galerii Obrazów (Shovkovychna St. 17/2, Kyiv, Ukraina). Otwarcie wystawy będzie miało miejsce  21 listopada 2018 r. o godz. 17.00. Serdecznie zapraszamy przyjaciół z Ukrainy na spotkanie z legnickim festiwalem.

Wystawę można obejrzeć tutaj: Satyrykon w Kijowie

Szukasz męża, szukasz żony? Ogłoszenia matrymonialne czekają w Galerii Satyrykon!

Nie tylko tym poszukującym miłości polecamy najnowszą wystawę w Galerii Satyrykon.
Autorką wystawy jest Beata Filipowicz – utalentowana artystka młodego pokolenia, która wzięła „na warsztat” ogłoszenia matrymonialne: te sprzed 100 lat, i te współczesne.

1396_1540464540

Na wystawie widać jak na dłoni, jak przez lata zmieniała się specyfika takich ogłoszeń. O ile w międzywojennych anonsach dominował temat materialny, dziś posag zastąpiony został kwestiami… erotycznymi. Kiedy romantycy z dawnych czasów jasno deklarowali: „Poślubię panią, która zapewni mi egzystencję”, to w ogłoszeniach współczesnych panów znajdziemy perełki w stylu: „Szukam technożony” czy „Fajny uległy do podeptania”. Jednak – co podkreśla autorka – jedno się nie zmieniło: ludzie niezmiennie poszukują miłości.

2045_1541205653

- Ja mam żonę więc tematyka tej wystawy mnie nie zainteresuje – śmiał się podczas ubiegłotygodniowego wernisażu Grzegorz Szczepaniak, dyrektor Legnickiego Centrum Kultury. Ale od razu dodał: – Jednak artystycznie to jest świetne! Wystawa kumuluje to, co w Satyrykonie najważniejsze: bardzo dobry pomysł, ogromne poczucie humoru i dystans autorki zarówno dla otaczającego ją świata jak i do siebie samej oraz dopracowane graficznie prace. Kto wystawy nie zobaczy, dużo straci! Nawet ten, który ma już „drugą połówkę” – mówił Szczepaniak.
Na otwarciu wystawy była obecna autorka – wychowanka Tomasza Brody, znakomitego twórcy z wrocławskiej ASP.
- Byłam na II roku studiów, kiedy zadano nam temat ogłoszeń matrymonialnych. Najpierw pomyślałam, że to nie dla mnie, bo ja przecież nikogo nie szukam, ale jednak… temat mnie zaintrygował – mówiła Beata Filipowicz.

Warto dodać, że ta artystka młodego pokolenia została wyróżniona przez Marszałka Województwa Dolnośląskiego. W tym roku ogłosił on obroniony przez Filipowicz dyplom tytułem Najlepszego Dyplomu 2017 Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta MY’17.

Beata Filipowicz przyznaje, że bardzo chętnie eksperymentuje, szukając indywidualnego, oryginalnego języka wypowiedzi artystycznej. Tworząc swoje prace, podeszła do sprawy bardzo profesjonalnie. Sięgnęła i do archiwalnych ogłoszeń matrymonialnych sprzed stu lat, ale też skontaktowała się ze współczesnymi twórcami portali i aplikacji randkowych, przejrzała teraźniejsze ogłoszenia. A więc mamy tu mieszkankę ogłoszeń matrymonialnych z przedwojennej prasy, mamy nawiązanie do estetyki okresu lat 20.i 30. XX wieku ale także współczesne emotikony, grafiki interfejsów oraz nieco odważne treści z portali randkowych.

Zapewniamy, że efekt artystyczny tych poszukiwań jest znakomity!

2045_15412055472045_1542081163 2045_1542081193 2045_1542081211 2045_1542081231 2045_1542081247

Konkurs Satyrykon 2019 – czas START!

Uwaga! STOP! Nadajemy komunikat❗

Rozpoczynamy 42. edycję Satyrykonu! Regulamin – jest. Karty zgłoszeń – są. Nieszczęsne RODO, z którym wszyscy musimy się zmierzyć od tego roku – także gotowe.
A więc…temat. Tak, temat też już gotowy.
Przyjmujemy prace do 2 lutego 2019 r. w następujących kategoriach:
I – Temat: STOP 
II – ŻART I SATYRA 

A więc… do dzieła!

 

 

R e g u l a m i n   S A T Y R Y K O N    L e g n i c a   2 0 1 9

I. Warunki uczestnictwa.

1.Międzynarodowa Wystawa SATYRYKON 2019 jest konkursem otwartym.

2.Przedmiotem konkursu są rysunki, grafiki oraz inne dzieła plastyczne i fotograficzne wykonane w dowolnej technice, będące oryginałami – powstałe w ostatnich dwóch latach (2018-2019)  i zakwalifikowane przez autorów do działów:

I -   temat: STOP

II -  ŻART i SATYRA

    (preferowane rysunki bez podpisu)

3. PRACE NAGRADZANE NA INNYCH KONKURSACH będą wyłączone z konkursu SATYRYKON.

4. Format prac – maximum A-3 (297 x 420 mm)

5. Prace należy składać lub przesyłać w opakowaniu zapobiegającym uszkodzeniu w terminie do dnia 2 lutego 2019 r. (data stempla pocztowego) na adres:

Międzynarodowa  Wystawa  SATYRYKON – Legnica 2019

Chojnowska 2

Akademia Rycerska

59-220 Legnica

Organizatorzy nie ponoszą odpowiedzialności za straty powstałe w transporcie. PROSIMY O NIEPRZESYŁANIE PRAC DROGĄ ELEKTRONICZNĄ, GDYŻ NIE BĘDĄ PRZYJMOWANE DO KONKURSU.

6. Udział w konkursie jest bezpłatny. Jednak warunkiem zwrotu prac jest przekazanie na rzecz Galerii Satyrykonu wskazanej przez Autora pracy (prac), co stanowić będzie rekompensatę za koszty przesyłki. W razie niewskazania, organizator może odesłać prace na KOSZT AUTORA. Szczegóły opłaty i zwrotu prac zostaną ustalone indywidualnie w korespondencji elektronicznej.

7. Do pracy należy dołączyć krótką notę biograficzną i wypełnioną kartę zgłoszenia (PROSZĘ WYPEŁNIAĆ PISMEM DRUKOWANYM). Autor wyraża zgodę na publiczne przetwarzanie przesłanych danych i rozpowszechnianie wizerunku.

II.  N a g r o d y

1.  Prace konkursowe kwalifikować do wystawy będzie międzynarodowe Jury.

2. Jury przyzna następujące nagrody regulaminowe:

  • Grand Prix SATYRYKONU 2019 – szczerozłoty kluczyk oraz nagrodę pieniężną w wysokości  8.000  PLN
  • 2 złote medale oraz nagrody pieniężne w wysokości 6.000 PLN każda
  • 2 srebrne medale oraz nagrody pieniężne w wysokości 5.500 PLN każda
  • 2 brązowe medale oraz nagrody pieniężne w wysokości 5.000 PLN każda
  • 4 wyróżnienia po 4.000 PLN  każde
  • nagroda dyrektora Legnickiego Centrum Kultury w wysokości 4.000 PLN za najlepszą fotografię
  • nagroda Prezydenta Miasta Legnicy w wysokości 4.000 PLN

Organizatorzy przewidują również przyznanie dodatkowej nagrody dla laureata:

Autora NAJLEPSZEGO DEBIUTU oraz Autora STUDENCKIEGO DEBIUTU wraz z organizacja wystawy autorskiej w Galerii Satyrykon w ramach programu imprezy SATYRYKON 2019.

Prawo ostatecznego podziału nagród regulaminowych, zmiany ich wysokości lub ich nieprzyznania oraz nieprzyznania Grand Prix SATYRYKONU przysługuje Jury. Decyzje Jury są ostateczne.

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone dnia 1 marca 2019 r. na stronie internetowej: www.satyrykon.pl

u w a g a !

NAGRODA PODLEGA OPODATKOWANIU ZGODNIE Z OBOWIĄZUJĄCYMI PRZEPISAMI. Warunkiem wypłacenia nagród pieniężnych autorom zagranicznym jest ich przyjazd na otwarcie wystawy, zgłoszenie się po ich odbiór do dnia 15 XII 2019 r. lub przekazanie na konto bankowe we wskazanej przez Autora walucie.

III. Przywileje uczestników.

1. Autorzy prac zakwalifikowanych do wystawy otrzymają bezpłatnie katalog.

2. Organizatorzy zapewniają laureatom bezpłatny udział w imprezie SATYRYKON 2019           w dniach 14-16 VI 2019 r.

3. Prace nadesłane na konkurs po zakończeniu wystawy będą eksponowane w kraju i za granicą, a następnie zwrócone uczestnikom konkursu do końca 2020 r. PROSIMY AUTORÓW  O ZGŁASZANIE DO BIURA SATYRYKONU WSZELKICH ZMIAN ADRESOWYCH – ADRES ZWROTNY / TELEFON / E-MAIL.

IV. Postanowienia końcowe.

1. Autorzy nadesłanych prac udzielają organizatorom konkursu nieodpłatnie prawa do wystawiania, wykorzystywania na wszelkich polach eksploatacji dla celów reklamowych, zwielokrotniania  i wprowadzania do obrotu w formie katalogu SATYRYKONU.

2. Prace nagrodzone przechodzą na własność organizatorów i zostaną włączone do zbiorów Galerii Satyrykonu.

3. Ostateczną instancją decydującą o interpretacji regulaminu są organizatorzy wystawy.

4. Nadesłanie prac na konkurs jest jednoznaczne z wyrażeniem przez Autora zgody na warunki niniejszego regulaminu oraz na upowszechnianie wizerunku Autora w katalogu wystawy pokonkursowej.

5. Organizatorem Międzynarodowej Wystawy SATYRYKON – Legnica 2019 jest LEGNICKIE CENTRUM KULTURY (+4876 72-33-700; e-mail: lck@lck.art.pl), a współorganizatorem Fundacja Kulturalno-Społeczna Satyrykon (+4876 852-23-44; e-mail: satyrykon@wp.pl) – PL 59 220 Legnica, Chojnowska 2.

t e r m i n a r z

  •  zamknięcie przyjmowania prac 2 II 2019 (data stempla pocztowego)
  • posiedzenie Jury 22-24  II 2019
  • wystawa konkursowa 6 VI – 25 VIII 2019
  • zwrot prac po cyklu wystaw 31 XII 2020

 

 

Pragniemy zwrócić Państwa uwagę, że od tego roku obowiązuje nas RODO, więc oprócz Karty Zgłoszenia muszą Państwo także podpisać ten dokument. Nie wyrażenie zgody, bądź nie dostarczenie nam podpisanego obowiązku informacyjnego RODO będzie skutkowało wyłączeniem z konkursu.

Wszystkie pliki do pobrania:

Więcej o przetwarzaniu danych osobowych: http://satyrykon.pl/rodo-2/

 

 

Choć nie ma Cię z nami już 5 lat…. „Ilustracje” prof. Zygmunta Januszewskiego

- Choć nie ma Cię z nami już 5 lat, to wciąż jesteś w naszych sercach i myślach. I tak będzie zawsze. Zapewniamy Cię też, że wciąż brylujesz wśród ilustratorów, że nadal jesteś guru młodych adeptów sztuki – mówiła łamiącym się głosem Elżbieta Pietraszko, szefowa Satyrykonu, otwierając w Galerii Satyrykon wyjątkową wystawę – „Ilustracje” Zygmunta Januszewskiego.

Wernisaż był pełen wzruszających emocji. Odbył się bowiem w 5. rocznicę śmierci nieodżałowanego prof. Zygmunta Januszewskiego – związanego z Legnicą i Satyrykonem grafika, rysownika, poety, performera, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Zygmunt Januszewski to m.in. twórca Filipa, będącego symbolem Satyrykonu, twórca tablic upamiętniających ważnych artystów, których „aleja” znajduje się przy ul. NMP w Legnicy, współtwórca satyrykonowego cyklu „Skłonności do Ostrości”, promującego młodych twórców oraz człowiek, który zostawił w naszym mieście mnóstwo serca i niepowtarzalnego poczucia humoru. Był artystą znanym i cenionym w świecie.

Niestety – w 2013 r. zabrała Go ciężka choroba. – Tak bardzo chciał żyć, że przestrzeń wokół Niego, mimo strasznej walki z chorobą, wręcz pękała w szwach od kolejnych pomysłów i planów profesora – wspominała podczas wernisażu Elżbieta Pietraszko.
To właśnie szefowa Satyrykonu wybrała prace, które możemy oglądać na legnickiej wystawie. Takie, które pokazują przekrój twórczości tego niezwykłego artysty. I niezwykłego pedagoga. Podczas wernisażu odczytane zostały poruszające wspomnienia o Zygmuncie Januszewskim, napisane przez Jego studentów, wychowanków – dziś już samodzielnych, uznanych twórców, którzy jednak tak wiele zawdzięczają temu, że trafili niegdyś do prowadzonej przez profesora Pracowni Ilustracji na warszawskiej ASP.

Jeśli mogłabym wybierać spośród słów, to jedno, które moim zdaniem najlepiej odda kim był dla mnie Profesor Januszewski, to będzie słowo: CZŁOWIEK. Moja znajomość z Profesorem i późniejsza praca zaczęła się bardzo dynamicznie, od obrazy i stwierdzenia: „że moja noga już nie postanie w tej Pracowni, w życiu!” Dostałam od Profesora srogą korektę, która oburzyła moje drugoroczne artystyczne JA i spowodowała, że stwierdziłam, że ”nie odpuszczę i będzie ze mnie ilustrator”. Tak więc wróciłam i zostałam już do samego końca… M.in. dlatego, że CZŁOWIEK ten roztaczał w Pracowni Ilustracji jakąś niezrozumiałą dla mnie magię. Był połączeniem totalnego luzu, abstrakcyjnego poczucia humoru i ogromnej inteligencji. Nie było łatwo! Co to to nie!
Podejrzewam, że wielu studentów nie miało z nim lekko, uważając za „jak zwykle mądrującego się Profa”. Ale dla mnie ten kontakt był tak naturalny i dobry, że bardzo szybko stałam się Pracownianą Kujonką i przychodziłam do Pracowni choćby po to, aby się napić herbaty i porozmawiać. A rozmawiać można było o wszystkim! (…). Wiele się nauczyłam przez ten czas i z tej nauki korzystam do dziś. A w pamięci zawsze będę miała Profesora w tej białej, rybackiej kamizelce z kieszeniami, w których zawsze były upchane jakieś karteczki i pisaki (…) Profesora „poprawiającego peruczkę” – co zawsze oznaczało wielkie wyjście. Tak więc wyszedł, poprawić tą peruczkę, ale w mojej głowie pozostał ten najlepszy, najukochańszy Profesor. CZŁOWIEK!

Agata Dudek (zajmuje się ilustracją książkową i prasową, grafiką, rysunkiem, fotografią i wystawiennictwem. Laureatka nagród satyrykonowych: nagroda Lidii Geringer de Odenberg (Parlament Europejski) za pracę „Kot w butach” (2007) / nagroda Muzeum Karykatury za zestaw prac (2008) / nagroda Grand Prix Satyrykonu za zestaw „Jaka jestem?” w temacie KOBIETA (2009). Brała udział w pracach Jury Satyrykonu (2014), autorka plakatu Satyrykonu (2016))

Profesora poznałam, kiedy zostałam mu „przydzielona” po wakacjach w 2006 r., jako jego asystentka. Nie znaliśmy się wcześniej. On się pewnie przeraził, że dostał ignorantkę, ja, że będę pracować z tym niespokojnym facetem z wąsem, co ma ciętą ripostę. Różniliśmy się wszystkim: temperamentem, podejściem do projektowania, stylem pracy. Połączyło nas poczucie humoru. Profesor bez przerwy mnie rozśmieszał. Syndrom niespokojnych brwi i wywracania białkami były stałymi elementami korekt. Inteligencja, cięty abstrakcyjny dowcip i prawdziwa chęć wysłuchania studenta przyciągały ludzi jak magnes. Wszyscy chcieli u nas być. Ciągle „nakręcony” profesor potrafił zapalić innych do pracy. Gdy ktoś miał problem natury finansowej, jak dobry ojciec wyciągał z kieszeni „pieniondz” i rozwiązywał sprawę. Gdy był to problem innego typu, używał adekwatnych środków. Był bardzo opiekuńczy wobec „swoich dzieci”. Nie liczył czasu spędzanego na rozmowach ze studentami. Traktował ich po partnersku. Prawdziwy demokrata. Prawie nie wychodził z uczelni. Miał dziesiątki pomysłów na minutę, żył na wysokich obrotach, ciągle gdzieś się spieszył, coś ustalał, coś załatwiał, rozkręcał „pocztówkowe biznesy”, łapiąc zabłąkanych, pytających o drogę do saloniku Szopena japońskich turystów, sprzedając im przy okazji książki, pocztówki i trochę kultury. Człowiek orkiestra. Rozbujał podupadłą Pracownię Ilustracji na warszawskiej ASP tak bardzo, że po kilku latach na zajęciach kłębiły się tłumy (…). Odszedł w najmniej spodziewanym momencie, kiedy pracownia była w pełni rozkwitu, mieliśmy plany na kolejne projekty, wystawy. Pracował do końca, nie skarżąc się, nie tracąc tempa. Nawet nie wiedziałam, że jest tak bardzo chory. Dla mnie na zawsze pozostanie przede wszystkim Człowiekiem wielkiego formatu.
Monika Hanulak (zajmuje się ilustracją książkową, projektowaniem nietypowych książek, w tym książek autorskich. Brała udział w pracach Jury Satyrykonu (2014), autorka plakatu Satyrykonu (2018))

Kim bylibyśmy, my, studenci Pracowni Ilustracji warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych gdyby nie Zygmunt Januszewski? Kim byłbym ja, Stanisław Gajewski, gdyby nie Pracownia Ilustracji – jak się mówiło „Pracownia Zygmunta”. Pracownia, której już nie ma i której już nie będzie, bo odeszła razem z Januszewskim… Pracownia, po której została już właściwie tylko nazwa. Jaka była ta Pracownia Zygmunta? Co było w niej niezwykłego? Co sprawiało, że zawsze była pełna życia (i studentów). Pracownia prowadzona przez nauczyciela, który właściwie nie był nauczycielem; przez nauczyciela, który właściwie nie uczył (bo, czy – jak mówił – wrażliwości można nauczyć?). Raczej przyjaciela, który stworzył w niewielkim pomieszczeniu w Akademii swoisty, własny świat. Świat, do którego wchodziło się przez niewykorzystaną pracownię, jak przez jakąś szafę, z której dopiero było wejście do naszej Pracowni Ilustracji.
Po kilku latach wchodzenia przez tę pracownię-szafę zrozumiałem, dlaczego Zygmunt Januszewski nie powiększył Pracowni Ilustracji o niezagospodarowaną przestrzeń. Ta pusta pracownia była Mu potrzebna do czegoś innego. Była jak owe lustro-brama u C.S. Lewisa, przez które przechodziło się do innego wymiaru. Myślę, że jeżeli chciał nas czegoś nauczyć – to tylko tego co w sztuce najważniejsze: bycia sobą.

Stanisław Gajewski (zajmuje się ilustracją prasową, grafiką, rysunkiem satyrycznym, tworzy plakaty. Laureat nagród satyrykonowych: I nagroda, złoty medal za pracę „Zachęta” (2011) / nagroda Stowarzyszenia SPAK z prace „Titanic” (2012) / I nagroda, złoty medal za pracę „Młody Chopin gra na fortepianie…” (2017))

Za zdjęcia dziękujemy redakcji lca.pl

Satyrykon znów wbija Szpile!

Satyrykonowi od początku towarzyszyły działania wykraczające poza sztuki plastyczne. Do tej tradycji nawiązuje również niniejsza, stosunkowo „młoda” w porównaniu z 41.letnią tradycją imprezy, inicjatywa nagradzania niepokornych inspirujących Osobowości.
Szpile Satyrykonu przyznajemy od 2013 roku za: otwarty umysł, poczucie humoru, dystans do siebie i otaczającego świata, za działania poruszające intelekt społeczny oraz chodzenie pod prąd fasadowej poprawności i wątpliwej normalności (by zacytować kilka uzasadnień z lat ubiegłych). Nagradzany nimi niepokorne Osobowości. Wyboru laureatów dokonuje corocznie zmieniająca się Kapituła Szpil Satyrykonu, reprezentująca polskie środowiska opiniotwórcze. Dotychczas w skład jej weszli: Artur Andrus, Rafał Bryndal, Piotr Cieplak, Sylwia Chutnik, Magda Czapińska, Mikołaj Lizut, Grzegorz Miecugow, Tomasz Olbratowski, Wojciech Orliński, Andrzej Pacuła, Magda Piekarska, Marek Przybylik, Mirosław Ratajczak, Łukasz Rostkowski (LUC), Grzegorz Szczepaniak i Janusz Weiss. Niektórzy z wymienionych godzili się pełnić obowiązki kilkakrotnie.

Szpile do tej pory otrzymali:
MARIA PESZEK i MAREK RACZKOWSKI (2013)
ROBERT GÓRSKI i TYMON TYMAŃSKI (2014)
MICHAŁ WALCZAK i MACIEJ ŁUBIEŃSKI jako twórcy „Pożaru w burdelu” oraz MARIA CZUBASZEK za działania poruszające intelekt społeczny (2015)
JOANNA KOŁACZKOWSKA za kunszt improwizacji i wbijanie szpil tam gdzie trzeba i WOJCIECH MŁYNARSKI za twórczość, z którą przetrwamy każdą paranoję… (2016)
ROBERT GÓRSKI za „Ucho prezesa” (2017)
MACIEJ STUHR za to, że ma odwagę mówić to co myśli. Uroczy artysta, przyzwoity człowiek (2017)

Szpile Satyrykonu 2018 otrzymali:
STANISŁAW TYM za skuteczne dbanie o naszą higienę psychiczną

HENRYK SAWKA za książkę “Hatakumba w rysunkach….”

Wręczenie laureatom statuetek Szpil odbędzie się 4 grudnia w Muzeum Karykatury w Warszawie. 
Wybierani każdego roku przez Kapitułę twórcy otrzymują nie tylko prestiżowy tytuł laureata Szpil Satyrykonu, ale też ważącą niemal półtora kilograma, wykutą w brązie statuetkę przypominającą damski but na szpilce, autorstwa warszawskiego artysty rzeźbiarza Leszka Michalskiego.

Laureatów wyłoniła Kapituła, w skład której weszli:
Artur Andrus
Magda Czapińska
Jerzy Kisielewski
Tomasz Olbratowski
Agata Passent
Justyna Sobolewska
Grzegorz Szczepaniak

A oto wszyscy, tegoroczni kandydaci do SZPIL Satyrykonu (oryginalne uzasadnienia poddane zostały skrótom redakcji):

ROBERT MAZUREK – za rozmowy w RMF będące dowodem na to, że dziennikarstwo polega na uczciwym pytaniu wszystkich, bez względu na to, która stronę reprezentuje i przypominanie im, co mówili kiedyś.
„PRZEKRÓJ” – za powrót w świetnym stylu
PIOTR BUKARTYK – za talent, wszechstronność i determinację. I za to, że mu w życiu o coś chodzi.
ELIZA MICHALIK,dziennikarka Superstacji – za programy: SZPILE,NIE MA ŻARTÓW ,GILOTYNA w których bardzo dowcipnie i inteligentnie rozprawia się „z coraz bardziej otaczającą nas rzeczywistością”.
ARTUR ANDRUS – za to że jest! czyli za całokształt.
ZBIGNIEW HOŁDYS – za znakomite odnalezienie się w roli felietonisty (Newsweek)
STANISŁAW TYM – za skuteczne dbanie o naszą higienę psychiczną
Prof. ANDRZEJ RZEPLIŃSKI – za łączenie subtelnego i wyszukanego poczucia humoru z absolutnie poważnymi sprawami publicznymi.
Autorzy pasków w TVPinfo – za wbijanie szpili we własny tyłek i tym samym samochłostanie się biczem własnej satyry.
MARIUSZ KAŁAMAGA – za stworzenie kilku postaci w programie RMF FM Wstawaj Szkoda Dnia. Pan Ambroży, Siostra Izobara, Pan Wietnamski, Doktor Eter, Rodzice Mariusza.
ABELARD GIZA – za wszechstronną działalność na polu satyry, ze szczególnym uwzględnieniem standupu. Abelarda się słucha, się podziwia, się śmieje, się robi falę meksykańską, się mu zazdrości.
JACEK ŚWIDZIŃSKI – za parodystyczną powieść graficzną-komiks pt: “Powstanie. Film narodowy”. Obnaża płytkość polskiego patriotyzmu i “politykę kulturalną” rządu.
AGATA DIDUSZKO i Krytyka Polityczna – za “Przy kawie o sprawie”-program parodiujący telewizyjne schematy robione wg. szowinistycznych stereotypów.
HENRYK SAWKA – za książkę “Hatakumbę w rysunkach”.
MICHAŁ SUFIN i Klub Komediowy – za całokształt , za stworzenie teatru improwizacji, który jest najśmieszniejszym miejscem w Polsce i tworzy wentyl dla życia społecznego i dla codzienności.
MACIEJ ŁUBIEŃSKI i Pożar w burdelu – za kabaret polityczny, który mierzy się z naszym życiem politycznym
JANEK KOZA – za rysunkowe komentarze w Polityce, za trzymanie ręki na pulsie rzeczywistości
JERZY OWSIAK – za to, że nigdy się nie bał i wciąż nie boi mówić co myśli. Wyciąga „szabelkę” kiedy spotka się z objawem głupoty. Nie zabiega, by wszyscy go kochali, bo ponad wszystko chce być sobą. Tym co robi od lat jest wbrew i idzie pod prąd. Ważny dla niego jest bowiem cel a nie przeszkody. Sposób, w jaki funkcjonuje w realiach bardzo mu nieprzychylnych, że pobija kolejne rekordy wośpowych zbiórek, że nie daje się zadeptać.
STANISŁAW TYM – Szpile, trochę wbrew pierwotnemu pomysłowi, są też przyznawane za całokształt. Ale nie ma w tym przecież nic złego. Stanisław Tym wciąż robi wiele, żeby nie mieć wątpliwości, że jest kandydatem do Szpili Satyrykonu. Rzecz jednak w Tym, że w zasadzie sam jest „żywą szpilą”. Z równą atencją i gracją kłuł w „czasach słusznie minionych”. Kiedy nasza rzeczywistość normalniała nie odpuścił głupocie, naszym przywarom, nie cofnął się przed piętnowaniem zakłamania, walczył z tym co buńczuczne, nie oszczędzał nieuków i kłuł (i wciąż kłuje) szpilami tak celnie, że aż ręce same składają się do oklasków.

Jak rządził w tym roku Satyrykon?

Wystawy, koncerty, występy, goście z całego świata, smakowite miasteczko Funny Food, mnóstwo zabawy i innych atrakcji – to wszystko można było zobaczyć(ale także posmakować) podczas 41. edycji Satyrykonu.

Międzynarodowe święto satyry, będące corocznym zwieńczeniem jednego z najważniejszych na świecie konkursów rysunku satyrycznego, odbyło się w Legnicy w dniach 15-17 czerwca.

Rozpoczęliśmy w piątek. Przed rzeźbą satyrykonowego Filipa odsłonięta została tablica pamięci Wojciecha Młynarskiego – wybitnego artysty, mistrza słowa, poety, wykonawcy piosenek. Podczas uroczystości odczytany został list od rodziny Wojciecha Młynarskiego.

- Pragniemy złożyć najserdeczniejsze podziękowania za upamiętnienie naszego Taty. Jesteśmy pewni, że byłby wzruszony i szczęśliwy, podobnie jak my teraz – napisali w liście Agata, Paulina i Jan Młynarscy. Rodzinne i zawodowe zobowiązania nie pozwoliły im uczestniczyć w uroczystości. – Ale na pewno przyjedziemy do Legnicy, by zobaczyć tablicę poświęconą naszemu Tacie – zapewniła nas Agata Młynarska.

Pamiątkową tablicę odsłonił dyrektor Legnickiego Centrum Kultury, Grzegorz Szczepaniak

Następnie odbyło się huczne wręczenie nagród laureatom Satyrykonu, którzy przyjechali do Legnicy z całego świata. Wydarzenie poprowadził Tomasz Olbratowski z radia RMF. W tym roku Grand Prix Satyrykonu powędrowało do polskiego artysty Zbigniewa Woźniaka, za pracę „Nasz kolorowy świat”. Laureat otrzymał m.in. Złoty Kluczyk. – Wysyłam moje rysunki na Satyrykon od wielu lat. Zdobywałem różne nagrody, ale Grand Prix kompletnie się nie spodziewałem! Jestem bardzo dumny i szczęśliwy, bo to dla rysownika niesamowicie ważna nagroda – powiedział nam Zbigniew Woźniak.

Zbigniew Woźniak, laureat Grand Prix Satyrykon 2018

Laureat prezentuje tradycyjną nagrodę Grand Prix – szczerozłoty kluczyk

W tym roku scena Satyrykonu stanęła w Rynku, w strefie miasteczka Funny Food, w którym można było kosztować pysznych potraw z różnych zakątków świata, odwiedzić jarmark „różności”, zobaczyć występy czy animacje – dla dużych i małych.

Również w piątek – w Muzeum Miedzi – oficjalnie otwarta została pokonkursowa wystawa tegorocznego Satyrykonu, na której możemy zobaczyć najlepsze prace z ponad 2 tys 100 rysunków, nadesłanych z aż 54 krajów świata.

Natomiast w Galerii Ring odbył się wernisaż wystawy „GastroComics”, autorstwa znakomitego, szwajcarskiego artysty Oskara Weissa, przewodniczącego Jury tegorocznego Satyrykonu. Ta przeurocza wystawa jest poświęcona… jedzeniu.

- Słowo „gastro” dobrze się nie kojarzy, ale ta wystawa jest tak piękna, że wręcz baśniowa – mówił w czasie wernisażu Zbigniew Kraska, dyrektor Galerii Sztuki w Legnicy. I zapytał autora, czy tylko tak pięknie rysuje jedzenie, czy jednak lubi też jeść.

- Nie jestem masochistą, który smakowite potrawy zamieszcza tylko na rysunkach. Uwielbiam jeść i pić! – śmiał się przesympatyczny autor wystawy.

Podczas wernisażu dowiedzieliśmy się wielu ciekawych faktów na temat „kulinarnej” twórczości Oskara Weissa. Choćby tego, że część znajdujących się na legnickiej wystawie prac pochodzi z kalendarza autorstwa artysty, który został zakupiony przez najbardziej prestiżowe restauracje w Szwajcarii. Oraz np. tego, że „gastronomiczne” rysunki Oskara Weissa stały się inspiracją dla najlepszych kucharzy, którzy stworzyli na ich podstawie smakowite przepisy. Tę wyjątkowo smaczną wystawę możecie oglądać w Galerii Ring.

Po piątkowych atrakcjach również w sobotę i niedzielę Satyrykon hojnie obdarował legniczan ciekawymi wydarzeniami.

W sobotę w Galerii Satyrykon odbył się wernisaż wystawy najlepszego debiutanta tegorocznego Satyrykonu – Janka Janowskiego (Obywatela Janka) – który jest również laureatem tegorocznej Nagrody im. Andrzeja Waligórskiego, przyznawanej przez dziennikarzy. I niech nikogo nie zdziwi fakt, że debiutant ma… 50 lat. Nie takie „rzeczy” Satyrykon widział!

- Pewnie nieczęsto się zdarza, że ktoś otrzymuje tytuł Debiutanta mając 50 lat. Ale ja przyjąłem to wyjątkowe wyróżnienie od Satyrykonu z otwartymi ramionami! Ono wynika bowiem z mojego życia. Bardzo wcześnie, bo już w latach 90., założyłem własną agencję reklamową. Moje zawodowe życie latami toczyło się ustalonym torem. Aż nagle zauważyłem, że do pracy wstaję niechętnie, jestem niemiły dla klientów… Poczułem, że najwyższy czas na zmiany. Firmę zostawiłem bratu, a sam zająłem się twórczością artystyczną. I od kilku lat, od kiedy zdecydowałem się na ten krok, budzę się uśmiechnięty i żyć mi się chce! A to, że docenił mnie liczący się w świecie Satyrykon, jest dla mnie niezwykłym prezentem – powiedział nam artysta.

Jego wystawę, w dużej mierze poświęconą satyrze politycznej, możecie oglądać w Galerii Satyrykon. Jeśli ktoś chce zobaczyć, czy Obywatel Janek celnie uderza satyrą w obecne wydarzenia polityczne  – zapraszamy, wstęp wolny.

Druga, otwarta w sobotę wystawa, również zasługuje na wielkie brawa. To kolejna odsłona cyklu „Skłonności do ostrości”, w ramach którego swoje dokonania prezentują studenci polskich uczelni artystycznych. W tym roku – w zabytkowym hallu Teatru im. Modrzejewskiej – możemy oglądać twórczość studentów Instytutu Sztuki w Cieszynie.

- Przygotowania do wystawy były dla naszych studentów tak emocjonujące, że niektórzy wręcz nie wytrzymali napięcia i zrezygnowali z zamieszczania swoich prac na tej prestiżowej ekspozycji – mówi dr Sebastian Kubica z Instytutu Sztuki w Cieszynie.

Wystawa powstała z najlepszych prac studentów z ostatnich lat. Ma też bardzo oryginalny katalog, wzorowany na osobisty szkicownik. Autorką niecodziennego katalogu jest Justyna Jędrysek, absolwentka i doktorantka Instytutu Sztuki w Cieszynie, przebywająca obecnie na prestiżowym stypendium w Atelier wybitnego Michaela Bouveta w Paryżu. Zaledwie 27 – letnia Justyna Jędrysek jest tak utalentowana, że nie tylko stworzyła katalog tegorocznych „Skłonności do ostrości”, ale miała też niedawno autorską wystawę w Galerii Satyrykon w Legnicy.

- Śmieję się, że podczas moich wizyt w Polsce więcej czasu spędzam w Legnicy niż w domu. Ale czuję się „dzieckiem Satyrykonu” i to jest dla mnie ogromne wyróżnienie – mówi artystka.

Tegoroczny Satyrykon zakończył się koncertem „20 najśmieszniejszych piosenek na świecie”, w wykonaniu aktora Mariusza Kiljana z zespołem. Koncert odbył się w Teatrze im. Modrzejewskiej.

W tym roku zapewnialiśmy nie tylko doznania artystyczne ale także smakowe. Otwarte od piątku do niedzieli miasteczko Funny Food w Rynu zapewniało liczne atrakcje. Poza oferującymi jedzenie z różnych stron świata food truckami, odbywały się tu koncerty, występy, warsztaty i animacje.

Satyrykon dziękuje legniczanom za liczną obecność podczas tegorocznych wydarzeń i zaprasza za rok!

„Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy…

…Jeszcze się spełnią nasze piękne dni, marzenia plany

Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom

Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją.”

 

Tak śpiewał Wojciech Młynarski. W tym roku, aby uczcić Artystę, została odsłonięta tablica jego pamięci przed rzeźbą satyrykonowego Filipa.

Szablon tablicy pamiątkowej autorstwa Tomasza Brody

Wojciech Młynarski – wybitny artysta, mistrza słowa, poeta, wykonawca piosenek. Za życia nigdy nie był gościem Satyrykonu, ale jego duch – duch lirycznego prześmiewcy – pasuje tu idealnie.

Odlew tablicy autorstwa Tomasza Rossa

Niestety, termin tegorocznego Satyrykonu zbiegł się z terminem ślubu Jana Młynarskiego i obecność rodziny poety podczas odsłonięcia tablicy była niemożliwa. Dlatego podczas uroczystości odczytany został list od rodziny Wojciecha Młynarskiego.
- Pragniemy złożyć najserdeczniejsze podziękowania za upamiętnienie naszego Taty. Jesteśmy pewni, że byłby wzruszony i szczęśliwy, podobnie jak my teraz – napisali w liście Agata, Paulina i Jan Młynarscy. Rodzinne i zawodowe zobowiązania nie pozwoliły im uczestniczyć w uroczystości. – Ale na pewno przyjedziemy do Legnicy, by zobaczyć tablicę poświęconą naszemu Tacie – zapewniła nas Agata Młynarska.

Tablicę odsłonił Grzegorz Szczepaniak, dyrektor Legnickiego Centrum Kultury

 

Kulinarne ekstrawagancje

OSKAR WEISS

GastroComics

Galeria RING, Rynek 12

otwarcie wystawy godz. 19.00

Kulinarne ekstrawagancje serwuje w Legnicy Oskar Weiss.

To, że jedzenie jest najprawdziwszą sztuką wiemy właściwie od dawna. W tym przekonaniu wzmocnił nas Jean Anthelme Brillat-Savarin, kiedy opublikował w 1825 roku Fizjologię smaku albo medytacje o gastronomii doskonałej. Odnoszę nieodparte wrażenie, że prace Oskara Weissa, które dane nam jest podziwiać w Galerii RING w Legnicy, mogą z powodzeniem ilustrować to dzieło francuskiego Epikurejczyka sprzed bez mała 200 lat. Oto za sprawą utalentowanego rysownika cieszącego się popularnością nie tylko w rodzimej Szwajcarii, docenianego przez różne gremia jurorskie w całej Europie, przenosimy się do regionu kuszącego mnogością wyrafinowanych, ale i tych sprawdzonych od pokoleń smaków, sąsiadującego z mityczną Kukanią – Krainą pieczonych gołąbków. Tu – w odróżnieniu od Kukanii, gdzie nic nie robiono, obżerano się i czekano, by pieczyste samo wpadło w usta – wszyscy uwijają się przy pozyskiwaniu wyszukanych smakołyków (łowiąc je w sieci, na wędkę lub polując), gotowaniu, serwowaniu rarytasów, uprawianiu cudownych roślin, a przynajmniej przy ich spożywaniu. Wydaje się też, że bohaterowie Weissa delektują się potrawami, a wcale nie spożywają ich nadmiernych ilości.O tym, że jedzenie jest sztuką przekonuje nas także Weinbrandt[1] van Rijn z jednego z rysunków Weissa, który do drugiego końca pędzla ma przytwierdzony widelec do fondue i właśnie z niego korzysta, nurzając w kociołku kawałek mięsa, by za chwilę z kolei umoczyć go w plamach sosów malowniczo rozmieszczonych na palecie ma się rozumieć.  Na sztaludze spoczywa rama ujmująca prawdziwą martwą naturę kulinarną utworzoną z wieńca czosnków i cebul, szynki oraz wędliny. Manierystyczne z ducha koncepty powołują do życia dziwaczne istoty: motyla ze skrzydłami z szynki, hybrydę homara, ananasa i francuskiego pasztetu unoszącą się nad ukwieconą łąką albo storczykopodobne twory – sadzonerię jajowatą czy bekonię mortadelis czule podlewane przez Wujka Kroplawina. I jeszcze takie przezabawne pomysły jak deser dla niemowlaka w kształcie dorodnych piersi, pstrąg, którego konsumpcję ułatwia zamek błyskawiczny, a może deska do prasowania… naleśników?  A jakaż malownicza galeria postaci: Punk á la carte, którego irokez idealnie nadaje się na wykwintne koreczki, Excelenz Earl von Sandwich, któremu liść palmy pomylił się z sałatą, krzyżówka Diogenesa z Bachusem, którego beczka jest dość obficie wyposażona, sędzia tenisowy, dla którego ważniejsza od trwającego meczu jest luksusowa przekąska, zupełnie niegroźny jeleni cyklop-myśliwy, który strzela z szampana czy wreszcie szalony szef kuchni, który właśnie wziął udział na swym rowerze w Tour de Marche (czyli „Tour de Targ”). No, i jeszcze krowa, która wcale nie ryczy, ale karmiona winogronami daje… wino naturalnie.    

Co za zbieg okoliczności! Czerwiec – sezon na szparagi. Oj, chyba mają one licznych zwolenników. U Weissa występują raz jako fletnia pana wygrywająca symfonię dla bogów, raz jako amunicja w kołczanie amorka ukrytego w krzewie różanym, który dość obcesowo zamknął jednym z warzyw usta romantycznej dziewoi. Rosną w skrzynkach balkonowych lub zdobią łososia złowionego… w kompletnym garnie. Ale najbardziej ze wszystkiego Weiss zdaje się lubić wino, które jest tematem sporego cyklu rysunków artysty. Wino daje też nazwy specjalnym porom dnia, które wydają się służyć jedynie jego degustacji (Weinzeit) oraz wyszukanym przyjemnościom (Eine kleine Weinmusik), choć też przestrzega publiczność przed negatywnymi skutkami nadmiernej konsumpcji tego trunku.

Niezwykle pogodny to świat. Oglądając bogate w szczegóły prace Weissa mimo woli rozgrzeszamy się z własnych słabości (miłości do dobrych roczników win, nocnego podjadania, jeszcze jednego ciastka z kremem albo wyprawy w wysokie Alpy tylko po to, by na wyciągu spożyć świeżutkie fondue). Mistrzowska kreska zbaczająca nieustannie w stronę dobrodusznej karykatury, rozrzutne, ale wprawne użycie koloru, kolosalne poczucie humoru i niepohamowana joie de vivre to cechy, które ustawiają Weissa w rzędzie takich mistrzów jak Wilhelm Busch, Tomi Ungerer (też Szwajcar), Sempé, a na naszym podwórku Jerzy Flisak czy Julian Bohdanowicz. Po obejrzeniu prac Weissa łatwiej da się uwierzyć, że dolce vita jest na wyciągnięcie ręki. A może jeszcze jedną lampkę wina? Wznieśmy toast za Oskara Weissa!                 

(wstęp do katalogu, Anita Wincencjusz-Patyna)

[1]Weinbrand to niemiecka nazwa brandy.


Oskar Weiss urodził się 24 stycznia 1944 w Chur (Szwajcaria).
Jego młode lata naznaczone były licznymi podróżami zagranicznymi oraz nieustannym przenoszeniem się z rodziną z miejsca na miejsce.
Uczęszczał do szkół w Wiedniu i Bernie, a w wieku 18 lat po raz pierwszy upublicznił swoje malarstwo na niewielkiej wystawie. W latach 1963-1968 studiował projektowanie graficzne w Kunstgewerbeschule w Zurichu. W tym okresie pisał i komponował piosenki, które wykonywał przy akompaniamencie gitary w teatrzykach I na różnych imprezach aż do roku 1978.

W 1969, rok po dyplomie, otworzył swoje własne studio. W następnych latach przeszedł metamorfozę od projektanta graficznego do „twórcy obrazów” w swoim niepowtarzalnym humorystyczno-satyryczno-poetycko-estetycznym stylu. Szerokie spektrum jego działalności artystycznej obejmuje zarówno rysunki satyryczne, ilustracje, jak i malarstwo.

Najbardziej typowe prace Weissa są sumą jego wyczucia realiów codziennego życia, jego wyobraźni, a wreszcie niezwykłej umiejętności wymyślania historii. Inspirują go: odwieczna rozmaitość gatunków istnień i form na naszej planecie; społeczne, polityczne i kulturowe osiągnięcia, ale i błędy, a także rozbrajająco komiczne i tragiczne momenty życia.

W swojej pracowni stworzył niezliczone prace zamawiane zarówno przez instytucje publiczne, jak i prywatnych klientów ze świata biznesu i sztuki. Zrealizował wiele rysunków dla prasy, wykonał tez kilka murali. Dorobek Oskara Weissa jest regularnie prezentowany w rozmaitych galeriach. Jego książki dla dzieci i dla dorosłych cieszą się wielkim uznaniem i zdobyły liczące się nagrody. Weiss zaprojektował też znaczki dla poczty w Szwajcarii i Lichtensteinie.

„W swojej twórczości Oskar Weiss łączy postawę artysty i filozofa, niczym nieograniczone fantazje dziecka i klauna. To właśnie wydaje się największa tajemnicą jego sukcesu.” (Berner Zeitung).


Oskar Weiss was born in 1944 in Chur (Canton of Graubünden, Switzerland).

His first years were marked by a boundary-crossing family life. The promising school results in Vienna and Berne ended with a mathematical crash, leaving him not only unharmed but opening his eyes for his true skills and vocation. At 18, he showed his paintings for the first time in a small exhibition.1963 – 1968 he attended the „Kunstgewerbeschule” in Zurich to become a graphic designer. At the same time he wrote and composed Bernese chansons that he performed with his guitar in small theatres and at numerous events, until 1978 as a member of the „Berner Trouvères”.

In 1969, a year after graduation, he started his own studio. In the following years he showed a metamorphosis from graphic designer to „picture inventer” with his own humouristic- satiric- poetic- aesthetic style. The wide range of his artistic work is reaching from cartoons to illustrations and paintings.

His most typical works are the results of his empathy with the realities of life and his fantasy and his skill to invent stories.The eternal variety of species and shapes on our planet inspire Oskar Weiss, as well as the social, political and cultural achievements and lapses, but also the disarmingly comical and tragical moments of life.

In his studio he created countless works of art for public and private customers from the world of culture and business. He produced drawings for media, such as „Die Weltwoche”, „Neue Zürcher Zeitung”, „Berner Zeitung” and the „Nebelspalter”. He also did a number of murals and exhibited in several art galleries. Oskar Weiss is the author of successful books for adults and children for which he received several prestigious prizes.

„In his works Oskar Weiss combines the artist with the philosopher, the unburdened fantasies of a child with those of a clown. This seems to be the absolute secret of his succes.” (Berner Zeitung)

Empatia oczami Oskara Weissa

O Empatii słów kilka, czyli jak wyglądały tegoroczne obrady konkursowe, we wspomnieniach Oskara Weissa, Przewodniczącego Jury.

Mieszkam w Szwajcarii, a konkretnie w Bernie. A jeszcze konkretniej, gdyby ktoś chciał mnie szukać, w Muri pod Bernem, cichym przedmieściu naszej stolicy. Prawie wszyscy, nawet w najmniejszej wiosce w Polsce, wiedzą, że mamy w Szwajcarii wysokie góry, dobrze odżywione krowy, przepyszną czekoladę i dużo banków. Ale kto by pomyślał, że obok precyzyjnych zegarków, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i Rogera Federera, wielu utalentowanych, a nawet wspaniałych rysowników, karykaturzystów, satyryków i niezliczone zastępy ludzi z poczuciem humoru współtworzy oblicze Szwajcarii. Mieliśmy kiedyś dwa świetne festiwale rysunku satyrycznego o randze międzynarodowej: w Davos i Langnau w Dolinie Emmental. Niestety, to już przeszłość. Na szczęście mamy wciąż Muzeum Rysunku Satyrycznego i Karykatury w Bazylei wysoko cenione w Europie, a magazyn „Nebelspalter” od ponad stu lat jest platformą wypowiedzi dla artystów z poczuciem humoru i krytycznym nastawieniem, których prace publikuje na swych łamach.

Z niemałymi sukcesami brałem udział w kilku festiwalach w Turcji, Włoszech i Belgii, dużo pracowałem też dla mediów. Ostatnio skoncentrowałem się na projektach książkowych i wystawach, zwłaszcza na terenie Szwajcarii, ale też w Paryżu. W 2017 r. otrzymałem niespodziewanie zaproszenie do zorganizowania wystawy w Europejskim Centrum Rysunku Satyrycznego ECC w Kruishoutem (Belgia). To tam odkryła mnie Ela Pietraszko i zaprosiła do Legnicy. Fakt, że uczyniła mnie Przewodniczącym Jury Satyrykonu 2018 jest zaszczytem i wielką przyjemnością.

Trzy pytania nie dawały mi spokoju zanim prace Jury się rozpoczęły: Jak u diabła będziemy w stanie przejrzeć ponad 2000 prac jednego dnia? Co artyści myślą na temat Empatia? Jak różne będą punkty widzenia i wybory siedmiorga członków jury?

Organizatorzy Festiwalu przygotowali wszystko wyśmienicie, co pozwoliło nam na wydajną pracę. Bardzo wdzięczny jestem także za współpracę pomocnej i czarującej tłumaczce Ewie Wysockiej.

Empatia była tegorocznym tematem. Tak jak się spodziewałem, tylko kilka prac było przekonujących od pierwszego spojrzenia. Wszak nie każdemu jest dane odczuwać prawdziwą empatię. A wydaje się, że jeszcze trudniej jest wpaść na adekwatne wyobrażenia. Organizatorzy Satyrykonu 2018, by użyć terminologii sportowej, poprzeczkę ustawili bardzo wysoko. Tylko bardzo sprawni mentalnie i fizycznie rysownicy byli w stanie ją pokonać. Z punktu widzenia jury najbardziej satysfakcjonuje mnie to, że wszystkie pięć zwycięskich prac naświetla ten temat w różny sposób.

Zwycięzca Ryszard Kaja swoją wyraziście graficzną pracą Mme Empatia dał popis godny klauna, Doru Axinte  wygrał prostym i dzięki temu natychmiast przekonującym pomysłem na swój rysunek,      a Andrei Popov  został wskazany przez jury za najbardziej uczuciową i poetycką realizację tematu. Dopiero później zauważyłem zaskakująco zabawną, wizualną koincydencję w czterech z pięciu zwycięskich pracach: dwóm centralnym elementom swoich kompozycji artyści nadali jaskrawo czerwoną barwę.

Jarosław Korczak zaprojektował współczesną interpretację tematu, w której pozwala użytkownikom smartfonów wybrać rodzaj empatii, jaką chcą okazać niedźwiedziowi polarnemu dryfującemu po morzu na niewielkiej krze. Mistrzowski rysunek Roberta Kempistego może służyć jako oryginalna inspiracja dla klauna do jednego z numerów cyrkowych.

W kategorii satyra i żart Tomasz Broda zdobył złoty medal za swój aktualny, kąśliwy komentarz polityczny w rysunku Polish camp. Zło świata często było zwalczane albo rugowane z powodzeniem za pomocą humoru. Leszek Ołdak czyni tak swoją pracą Portret przypominającą linoryt, która przyprawia „czerwony nos” rządowym postanowieniom. Trzy pozostałe nagrody trafiły do Jiřiego Koštýřa, Jerzego Głuszka i Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej, których prace charakteryzowały rożne odcienie czarnego humoru – do smolistej czerni włącznie.

Zbigniew Woźniak otrzymał najwięcej głosów od jury Satyrykonu 2018, w ten sposób zdobywając tegoroczne Grand Prix. W ujmujący sposób pokazał w swojej pracy, jak swobodne wyrażanie opinii zostaje uciszone w dyktatorskim reżimie. Przewodnicząc jury, tu w Legnicy, nie miałem ust zapiętych na żaden guzik (jak przydarzyło się to bohaterowi zwycięskiej pracy), przyznam więc, że jej autor w nieco irytujący sposób umniejsza siłę oddziaływania swego przekazu, gdy podkreśla go kolorami dwóch guzików munduru odcinających się od monochromatycznej szarości całości kompozycji.Tytuł obrazu wydaje się potwierdzać moją tezę. Ale być może Grand Prix dodaje tajemniczej charyzmy i tym bardziej zachęci odbiorców do refleksji i komentowania. To najlepsze, co może się przydarzyć obrazom.

Oskar Weiss
www.oskarweiss.ch

Oskar Weiss prezentuje zwycięską pracę Zbigniewa Woźniaka. Źródło: naszemiasto.pl

Jury Satyrykonu. Zdjęcie: Wojciech Obremski(lca.pl)

Report by Oskar Weiss, Chairman of the Jury

I am living in Switzerland, more precisely in Bern. And even more precisely, if you would like to look for me, in Muri near Bern, a quiet suburb of our capital city. Almost everyone knows, even in the farthest, smallest village in Poland, that we have high mountains, well-fed cows, delicious chocolate and many banks. But who would imagine that – in addition to precise watches, the International Red Cross and Roger Federer – many talented, and even great cartoonists, caricaturists, satirists and numerous people with humour co-create the image of Switzerland. We used to have two wonderful cartoon festivals of international significance in Davos and Langnau in Emmental. Unfortunately, they are a thing of the past. However we still have the Cartoon and Caricature Museum Basel which has a good reputation all over Europe, and the Nebelspalter magazine has been a platform for critical and humorous artists to publish their work for more than a hundred years.

I successfully participated in several festivals in Turkey, Italy and Belgium, and worked a lot for the media. In recent years, I concentrated more on my book projects and exhibitions, especially in Switzerland, but also in Paris. In 2017 I received a surprising invitation for an exhibition at the European Cartoon Center ECC in Kruishoutem (Belgium). That is where Ela Pietraszko discovered me and invited to Legnica. The fact that she has appointed me as the Chairman of the Jury of Satyrykon 2018 is an honour and a pleasure.

Three questions had concerned me considerably before the work of the jury began:

How on Earth are we able to manage to go over 2000 works in one single day? What do the artists think about Empathy? How different would the views and decisions of the seven jury members be?

The preparatory works of the festival organizers were excellent, and they allowed us an efficient approach. I am also thankful for the assistance of Ewa Wysocka  as an attentive and charming translator.

Empathy was this year special topic. As I had expected, only a few of the works were convincing at first sight. It is not given to all the people to feel true empathy. It seems even harder to develop appropriate good picture ideas. The organizers of Satyrykon 2018, applying sports vocabulary, have set up a very high hurdle. Only mentally and artistically fit cartoonists were perhaps able to skip this hurdle. From the jury’s point of view, I find it satisfying that the five winning entries illuminate the topic in very different ways.

The winner, Ryszard Kaja brought with his Mme Empatia a clownish, graphically very strong performance, Doru Axinte succeeded with a simple, and therefore immediately convincing idea for his cartoon, and Andrei Popov was chosen for the most sensitive, poetic realisation of the topic. I only noticed later a surprisingly amusing visual coincidence of four of the five prize-winning works: the artists coloured two central picture elements bright red in their pictures.

Jarosław Korczak designed a contemporary interpretation of the theme, in which he allows the smartphone users to choose the kind of empathy they want to show to a polar bear floating on a small ice floe in the sea. Robert Kempisty’s masterful drawing could serve as an original inspiration for a clown number in the circus.

In the category joke and satire Tomasz Broda  won the gold medal with the snappy, up-to-date political cartoon Polish camp. The evil of the world has often been fought or ousted successfully with the aim of humour. Leszek Ołdak also does this with his linocut-like work Portrait, which puts a “red nose” to the government’s laws. The other three prizes went to Jiři Koštýř, Jerzy Głuszek and Nika Jaworowska-Duchlińska, whose works are characterised by the light-black to jet-black humour.

Zbigniew Woźniak received the most votes from the Satyrykon 2018 jury, and thus won the Grand Prix. In a gripping way his work shows how the free expression of opinion must be kept silent in the dictatorial regime. As a jury chairman here in Legnica, with no button closing my mouth (as it happens with the winner’s character’s mouth), I must say that the artist in an irritating way distracts from his impressive statement by the colour of two uniform buttons in the otherwise monochrome grey image, and highlights his intention. The title of the picture seems to support my thesis. But, perhaps the Grand Prix confers on it a mysterious charisma and encourages the viewers even more to reflect and comment. That would be the best that can happen to a picture.

Oskar Weiss
www.oskarweiss.ch

Funny Food ponownie w Legnicy!

fanny-food

Wszystkich głodnych wrażeń i lubiących rozpieszczać swoje kubki smakowe zapraszamy na Funny Food. To już druga edycja tej imprezy plenerowej, która w ubiegłym roku cieszyła się dużą popularnością. Funny Food towarzyszy Międzynarodowej Wystawie Satyrykon, łącząc doznania smakowe i artystyczne.
Występy, koncerty, pokazy kulinarne, spotkania i rozmowy z przymrużeniem oka – to wszystko znajdzie się na funnyfoodowej scenie. Na wydarzenie złożą się także: Jarmark Świętojański z ogromnym wyborem produktów regionalnych, artystycznych i handmade, Staromiejski Beer Rest, podczas którego będzie można zakosztować kilku rodzajów piwa kraftowego warzonego w legnickim browarze, a także jedzenie na kółkach, czyli miasteczko foodtrucków oraz strefa rozrywki dla najmłodszych, gdzie czekać będą dmuchańce i interaktywne atrakcje.