Agim Sulaj „Europa” w trakcie Satyrykonu 2021

Agim Sulaj urodził się w Tiranie, stolicy Albanii, w 1960 roku, ale dzieciństwo i młodość spędził w nadmorskim mieście Vlora. Od najmłodszych lat Agim doświadczał swojej pasji i miłości do malarstwa i sztuki, a jego talent został bardzo szybko dostrzeżony. W 1985 roku ukończył studia na Akademii Sztuk Pięknych w Tiranie i rozpoczął współpracę z „Hosteni”, czasopismem polityczno-satyrycznym. Ta współpraca wprowadziła go w świat humoru i satyry, które stały się ważnym elementem kształtowania jego własnej twórczości artystycznej. Jednocześnie rozwijał swój hiperrealistyczny styl, który zaczął dominować w jego późniejszych pracach.
W swoich rysunkach Sulaj skupia się na najważniejszych problemach społecznych i politycznych XXI wieku, takich jak ubóstwo na świecie, zanieczyszczenie środowiska, życie imigranta i inne tematy społeczne. Po raz pierwszy w 1993 roku Agim zaprezentował swoje prace z czasów komunizmu na osobistej wystawie „Rally di Rimini” we Włoszech, gdzie jego portfolio zostało pozytywnie przyjęte. Od tego czasu osiadł w Rimini.
Agim Sulaj jest laureatem wielu międzynarodowych nagród, jego prace były pokazywane w znanych galeriach we Włoszech, Albanii, Grecji, Turcji, a od niedawna także w Paryżu, Oksfordzie i Londynie oraz w Kruishoutem, belgijskiej stolicy kreskówki.

________________________________________________________________________________

A statek płynie…

Federico Fellini, mistrz kina z Rimini, w jednym ze swoich filmów pokazał, jak przybycie grupy serbskich uchodźców psuje nastrój koneserom muzyki operowej płynącym statkiem z Neapolu. Agim Sulaj, satyryk z Rimini,też próbuje nam zepsuć nastrój – w słusznej sprawie. Jego rysunki działają z siłą syreny alarmowej – nagłaśniają największe choroby toczące współczesny świat, stawiając je w ostrym świetle. Po to, żebyśmy nie mogli odwracać wzroku, udając że nie istnieją. Oto pełen uchodźców statek tonie na powierzchni starej walizki opatrzonej banderolą z napisem „immigration”. Za chwilę widzimy być może tę
samą walizkę wyrzuconą na brzeg morza, jako jedyny ślad po osobie, która spakowała w nią swoje życie. Powraca raz jeszcze – tym razem jako pień drzewa, wyrwanego z korzeniami. Są i nogi obute w świeżo wypastowane trzewiki, które opierają się na cudzych, bosych stopach. I chleb, który okrutnie drenuje nam kieszeń. A to dym z kominów, który najdosłowniej rozrywa niebo – czerń wydobywa się przez rozdarcia w kartce, na której zostało namalowane. A politycy? Najwięksi europejscy przywódcy, dryfują po morzu, uwięzieni w łódce w kształcie unijnej gwiazdy. A choć napinają mięśnie, nie są w stanie pchnąć łodzi w żadnym konkretnym kierunku – każdy z nich wiosłuje w innym gwiezdnym ramieniu.
Agim Sulaj spędził dzieciństwo i młodość w mieście Vlora na wybrzeżu Albanii. Tak samo nazywał się statek, na którego pokład w sierpniu 1991 roku wdarło się 20 tysięcy Albańczyków, zmuszając załogę do rejsu przeciążonym frachtowcem do Włoch. Wcześniej tysiące ich rodaków pokonywało Adriatyk na barkach, kutrach i żaglówkach. Dla urodzonego w 1960 roku Sulaja emigracja była doświadczeniem pokoleniowym, bliskim i dotkliwym. Sam trafił do Włoch w 1990 roku i osiadł w Rimini, który na całym świecie budzi podwójne skojarzenie – z nadmorskim kurortem i z zapisanym w Amarcord i 8½ Felliniego zabarwionym nostalgią, acz nie bezkrytycznym spojrzeniem w stronę przeszłości. Nadmorskie miasteczko u Felliniego traci niewinność wraz z resztą Włoch, kiedy umacnia się faszystowska władza. W rysunkach Sulaja toń Adriatyku burzy świadomość, że morze
dla tysięcy istnień stało się cmentarzem. Że jest granicą, barierą oddzielającą wciąż jeszcze sytą i bezpieczną Europę od biednego południa. Linią, wokół której eskalują najważniejsze problemy współczesnego świata – rozwarstwienia społeczne, ekonomiczne tąpnięcia, zagrożenia płynące z przejmowania władzy przez populistów czy kryzys klimatyczny sprawiający że na ziemi przybywa miejsc, w których życie staje się praktycznie niemożliwe.
Sulaj, laureat tegorocznego Satyrykonu, przygląda się współczesnemu światu krytycznie, ale z wyczuwalną empatią zarazem. Nie ma współczucia dla możnych tego świata, polityków, urzędników, bogaczy budujących swoje fortuny na pracy setek, tysięcy, milionów wyrobników. Jest po stronie wyzyskiwanych, pokrzywdzonych, głodnych. Po stronie uchodźców, ale też nie tylko: po stronie biedy i wykluczenia. Celnie punktuje granice oddzielające od siebie te dwa światy – jedną z nich jest morze, którego
obraz wciąż powraca w jego pracach, ale są i inne mury: obojętności, uporu, bezduszności, egoizmu. Hiperrealistyczny styl pogłębia siłę metafor, na których oparte są plastyczne pomysły Sulaja, stają się jeszcze bardziej uderzającym i przejmującym odbiciem rzeczywistości. Są jak wołanie do świata o opamiętanie, rozpaczliwe, bo być może daremne. Jak na jednej z prac, na której małe dziecko szarpie złotą kołatkę zawieszoną na plecach dorosłego, odwróconego i obojętnego.

1 2 3 4 5. 6 7 8 9 10 11 12 Agim Sulaj 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 4 R 36 37 38 39 40