Satyrykon 2016 – co, gdzie, kiedy

Wprawdzie do Satyrykonu jeszcze  5 dni, ale już od jutra można wszystko OGLĄDAĆ.

Pasek_wystawy

A oto, co nas 17 i 18 czerwca czeka:

To już tradycja, że na Satyrykon trzeba się wybrać na godzinę przed oficjalnym otwarciem. Pod Filipem od 16.00 „Podwójne dno” żeńskiego wokalu z męskim instrumentalnym wsparciem. Aktorek Teatru Modrzejewskiej – Joanny Gonschorek, Katarzyny Kazimierczak i reszty zespołu w Legnicy przedstawiać nie trzeba. Ich najbardziej znany przebój – Miłość jest jak pomidorowa (smaczna i zdrowa) skojarzony w spotach reklamowych z Satyrykonem 2016 ma szansę stać się nie tylko tutejszym przebojem i wraz z przepełnionym pozytywną energią plakatem Agaty Dudek wprowadza w tegoroczną edycję festiwalu wyjątkowo radośnie. Wspomniany kulinarny specjał kolorystycznie komponuje się z pochodem czerwonych błazeńskich czapek artystów z całego świata – uczestników wystawy, jurorów, przyjaciół – który – jak co roku przejdzie ulicą NMP. Jaki element tegorocznego programu okaże się dla młodzieży najbardziej inspirujący? Przekonamy się 17 czerwca. Tak czy inaczej ten początek Satyrykonu będzie miał wyjątkowo dużo akcentów legnickich. Ceremonię otwarcia, przejmując na ten rok pałeczkę od Artura Andrusa, poprowadzi dobrze nam znany, niegdyś aktor legnickiego teatru, Przemysław Bluszcz. Miło go będzie znowu tu zobaczyć…

pomidorowa_zm

Gerharda Geppa, Alessandro Gatto, Lexa Drewińskiego, Bretislava Kovarika i Jerzego Głuszka – wielokrotnych zdobywców najwyższych satyrykonowych laurów przedstawiać nie trzeba. Nasuwa się pytanie, kiedy w końcu zobaczymy „wielkiego nieobecnego” wszystkich dotychczasowych ceremonii pod Filipem, jakże utytułowanego i tajemniczego Mihaia Ignata… W gronie srebrnych medalistów witamy, znanego nam już i nagradzanego dotychczas „skromniej” zamieszkałego w Wielkiej Brytanii Irańczyka, Houmayouna Mahmoudiego. Andrea Pecchia – znowu brązowy medal. Bardzo cieszą nagrody dla wielokrotnie nominowanych – Ilii Katza, Łukasza Klisia i Leszka Żebrowskiego. To światowa czołówka satyry, a teraz udało im się przeniknąć jakąś niewidzialna satyrykonową „ścianę”. W globalnej wiosce satyryków Aristides Hernandez, Błagowesta Tsvetkowa i Tomasz Wiater też są dobrze znani. Podobnie jak debiutujący w gronie satyrykonowych uczestników i zarazem laureatów Grzegorz Myćka i Izabela Kowalska-Wieczorek.

laureaty_zm

Odsłonięcie tablicy – w tym roku tylko jednej, ale wyjątkowej.  Związki Andrzeja Czeczota z Satyrykonem sięgają roku 1980. Podtrzymywane – w miarę politycznych i egzystencjalnych okoliczności – wystawą w 1995, na którą artysta przyjechał z Nowego Jorku i prezentacją „Edenu” w 2003. Co jednak najważniejsze – z tego „najzdolniejszego z polskich Andrzejów” z dumą wywodzą swój artystyczny rodowód nie tylko Dudziński, Pągowski, Mleczko czy Krauze. Ale i autor projektu pamiątkowej tablicy – Tomasz Broda, i kilku z następnego pokolenia (popatrzmy uważnie). Dla skupionych wokół Satyrykonu przyjaciół to oczywiste, ale wzruszenie, z jakim przyjął ten dowód pamięci najstarszy syn Czeczota, Piotr (będzie na uroczystości odsłonięcia), świadczy o sensie takich gestów… Na uwiecznienie pod Filipem czeka coraz dłuższa kolejka. To przedmiot stałych satyrykonowych żartów: „trzeba się spieszyć, do Galerii Piastów coraz mniej wolnego miejsca”. „Najmilsza” (jak pisano o niej również po raz pierwszy w roku 80) Marysia Czubaszek, to w tej chwili wspomnienie najświeższe…

Satyrykon_2016_katalog_Okladka_zm Każdy obraz wart jest tysiąca słów - kończy wstęp do tegorocznego katalogu przewodniczący jury, profesor Gabriel Kołat. A tych obrazów na wystawie jest dokładnie 200… Niemal każdy z zakwalifikowanych 141 autorów to postać w globalnej wiosce znana, a nawet wybitna. Każdy zasługiwałby na osobne omówienie.. Można by to zagadać anegdotą. O wielości środków wyrazu, wsród których oprócz malarstwa, plakatu, rysunku, grafiki czy rzeźby znalazło się miejsce dla kilku nieoczekiwanych obiektów, w tym trzech zgrabnych poduszek. To nimi powraca na Satyrykon od wielu lat niewidziany (a teraz nominacja do nagrody) Przemysław Dunaj. O większej ilości psów niż kotów… O tym, że postacią najchętniej portretowaną, oprócz Boga i diabła, był Hitler… Można się zastanawiać jak na ostateczny kształt tej wystawy wpłynęły osobiste upodobania każdego z jurorów. Upodobanie do ezoteryki na co dzień odległego od świata satyry malarza i twórcy „wysokiego” komiksu Gabriela Kołata, estetyzm Andrieja Popowa czy Mohammada Amina Aghaei… Ile do powiedzenia mieli plakaciści – Sebastian Kubica i trochę młodszy, tak wspaniale koordynujący poznańskie „Skłonności do ostrości” Szymon Szymankiewicz. Dyrektor jednego z najlepszych festiwali satyry hiszpańskojęzycznej Luis Humberto Marcos (faktycznie widzimy na wystawie kilka bardzo ciekawych indywidualności z tego kręgu kulturowego), lub Riber Hansson, jeden z najwybitniejszych europejskich rysowników prasowych. Rysunek nie musi być śmieszny - powiedział w jednym ze swoich wywiadów – najważniejsze, aby inspirował do myślenia, humor jest wartością dodatkową, „dodaną”. Na przekór temu i mrocznemu tematowi tej edycji (zło), na wystawie znajdziemy zaskakująco dużo dobrego humoru. „Staroświeckiego”, znakomitego, satyrycznego rysowania, przy którym usta same rozciągają się w uśmiechu… A dyplomy, które Janusz Kapusta zaprojektował dla laureatów zdają się potwierdzać: być może siła satyry nie tkwi w skandalicznej spektakularności, ale raczej w głębi…

Muzeum Miedzi w Legnicy
wernisaż 17 czerwca 2016, godz.17.00
wystawa czynna 8 VI – 28 VIII 2016

 

Broda_picassy_okladka_katalog_zm W dniu dzisiejszym Tomasz Broda w bardzo przemyślny sposób zaaranżował na legnickim Satyrykonie spotkanie na szczycie. Szczególnego rodzaju, bo niejako bocznymi drzwiami wprowadził na obrady senatu satyryków gości, którzy raczej nie mieliby szans u członków komisji kwalifikującej nadsyłane na konkurs prace – ani one były śmieszne, ani zjadliwo-szydercze, ani – w ujęciu publicystycznym – aktualne… zaczyna Mirosław Rajaczak. Samej wystawy „Od Rubęsa do Pikasa”, będącej wydarzeniem ubiegłego roku we Wrocławiu specjalnie reklamować nie trzeba. Wiele o niej pisano. W przyszłym roku minie 20 lat (tak, tak, choć wierzyć się nie chce) od czasu jak Tomasz Broda dołączył do grona satyrykonowych laureatów z najwyższej półki (Grand Prix 1997), jego staż – jako artysty nagradzanego na Satyrykonie – jest jeszcze dłuższy (od 1992). Nie chodzi więc tu o żadne jubileusze… W pełni świadomy wyjątkowej artystycznej rangi wystawy Satyrykon przygotował się do sprawy należycie, wydając własny, dwujęzyczny katalog, w którym w tajniki prac Brody wprowadzają Anita-Wincencjusz Patyna i Mirosław Ratajczak – tworząc fascynujący dwugłos. Próżno w nim szukać fabulacji o nieśmiałym studencie z Kalisza (do tych ma skłonność „nestor” Smektała). A zderzenie z tymi trójwymiarowymi „rekonstrukcjami” (a trochę karykaturami) arcydzieł nadaje reszcie satyrykonowych wystaw rzeczywiście wyjątkowy wymiar.

Galeria Ring w Legnicy
wernisaż 17 czerwca 2016, godz. 19.00
wystawa czynna 14 VI – 10 VII 2016

 

Myćka_zm Będący odkryciem tego Satyrykonu Grzegorz Myćka, który w świecie satyry i plakatu debiutantem nie jest, ale Satyrykon dotychczas z respektem omijał. W indywidualną wystawę Grzegorz Myćki w Galerii Satyrykon, będącą nagrodą za najlepszy debiut na Satyrykonie wprowadza jego profesor, Grzegorz Marszałek. Dla młodego, utalentowanego artysty to znakomita rekomendacja: Ale jak to się stało, że zajął się on projektowaniem plakatów? Myćka twierdzi, że pomylił drzwi. Wpadł pewnego dnia do mojej pracowni, przewracając taborety i już został. Wraz z moim wówczas asystentem, a obecnie adiunktem dr. Marcinem Markowskim, od razu go polubiliśmy za świeże, niesztampowe wejście (myślę tu o jego pracach, zostawmy taborety). Niekonwencjonalne wejścia Grzegorz Myćki mogliśmy zauważyć już podczas zeszłorocznych „Skłonności do ostrości” (ktoś pamięta może „Cyrk”?) Teraz możemy wiedzę te pogłębić. Na wystawie Grzegorza Myćki jest około 20 moich ulubionych plakatów, faworytów – pisze profesor Marszałek. Wystawom indywidualnym Myćki i Brody będą towarzyszyć przedpołudniowe warsztaty. W zasadzie – zgodnie z przyjętym przez Galerię Satyrykon programem – poświęcone sprawom ilustracji. Ale kto broni zapytać np. o jam session? Nic dziwnego, że Marszałek boi się otwierać lodówkę. Jakby kto zajrzał na facebook sympatycznego zespołu Muzikanty, też się tam natknie na podziękowania dla Grzegorza Myćki. Za logo.

Galeria Satyrykon w Legnicy
wernisaż 18 czerwca 2016, godz.17.00
wystawa czynna 11 VI – 31 VII 2016

 

SKLONNOSCI_katalog_zm Jedno jest pewne, konstruktywistyczni patroni nie wyczerpują bogatego wachlarza odsłon, w jakim na tegorocznym Satyrykonie zamierza się zaprezentować Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Choć idąc tym tropem znajdziemy tu kilka świetnych plakatów, trochę równie znakomitego liternictwa, czy zabawne (i ostre) wizualizacje ważnych dla człowieka statystyk. Ale też ilustracja, grafika warsztatowa, a także coś, z czym wcześniej nie mieliśmy do czynienia – komiks i preprodukcja filmów – storyboardy i konceptarty. Od Julity Blady do Pawła Ryżki. I dalej… Przygotowania katalogu przebiegają w tajemnicy (być może nawet nadmiernej). Przysłane na wystawę prace sugerują wielki potencjał. Ale to akurat w ogóle nie dziwi. Co jednak z tego wszystkiego wyniknie?

Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
wernisaż 18 czerwca 2016, godz.18.00
wystawa czynna 8 VI-30 VIII 2016

 

PwB_18_06_2016_LEGNICA_zm W obserwowanym w ciągu ostatnich kilku lat łagodnym dryfie kabaretowej estrady Satyrykonu w stronę „poezji” występ „Pożaru w Burdelu” wydaje się dość ostrym skrętem. Zaproszeni zostali tu nieprzypadkowo – nie tylko jako twórcy kultowego zjawiska, którego „zazdrości Warszawie cała Polska”, ale przede wszystkim jako laureaci zeszłorocznej Szpili Satyrykonu. Zeszłoroczna Kapituła reprezentująca „środowiska opiniotwórcze” właśnie na nich poleciła nam wszystkim zwrócić uwagę. Teraz zaś dzięki Satyrykonowi legniczanie będą się mogli naocznie przekonać, czy widziana ich oczami Warszawa to w istocie „Polska w pigułce”. Wiele haseł, które tkwią u podstaw „Pożaru w Burdelu”, brzmi w Legnicy bardzo znajomo. Tak jak nazwisko Przemka Bluszcza, który w Burdeltrupie znalazł się zapewne również nieprzypadkowo. Skoro zaś o tym mowa, tegoroczne Szpile również zostały już przyznane… Joanna Kołaczkowska i Wojciech Młynarski swoje Szpile odbiorą zapewne na antenie „Trójki” jesienią… Ale to już dalsze sprawy. Na razie zapowiedzmy: Tak rozpocznie się Satyrykon – aby po tych dwóch najbardziej intensywnych dniach festiwalu trwać w postaci wystaw do jesieni…

                                                          Szpila Satyrykonu

Program Satyrykonu znajdą Państwo zawsze w Konkurs/bieżąca edycja/program