12, 13, 14 – czyli Wilkoń przez cały rok

wilkoniada

Dokładnie miesiąc dzieli nas od 85 urodzin Józefa Wilkonia. A może miesiąc i jeden dzień? Bo to podobno było 13, tylko przeskrobano coś w papierach… Do 12 lutego wszakże jeszcze daleko i pełen nowych pomysłów Artysta nie zdążył się tym zasmucić. Po latach ilustracji przestrzennych i rzeźb planuje powrót do malarstwa i wody, bo ze wszystkich różnorodnych eksperymentów, właśnie tę technikę, z którą próby rozpoczął ponad 40 lat temu, jednak lubi najbardziej. Nie zdradza do końca, co można będzie zobaczyć na inaugurującej Jego Rok „Wilkoniadzie”, żartuje na temat tabunów koni.

Jednego z najwybitniejszych polskich ilustratorów do zajęcia się tą dziedziną sztuki skłoniły podobno przede wszystkim względy ekonomiczne, zatrzymała zaś go przy niej na wiele lat… ilość popełnionych błędów, które każdą następną książką chciał naprawić. W dzieciństwie lubił być straszony i do dziś śnią mu się wilki. Rysuje je, aby obłaskawić.

Warto posłuchać tej opowieści, toczącej się nieśpiesznie, ale co zdanie podsumowującej wspaniałym bon motem najistotniejsze sprawy. To prawdziwa skarbnica informacji. O ojcu – kolejarzu, „bajkoopowiadaczu” i pierwszym, świadomym niczym najlepszy krytyk odbiorcy twórczości syna. O zaletach faktury worków po cukrze i nadziejach na powstanie muzeum, które mogłoby pomieścić ogromy dorobek Mistrza.

http://www.polskieradio.pl/130/2351/Artykul/1350194/

Przede wszystkim zaś po prostu trzeba się wybrać na tę, prezentującą Jego niepokazywane dotychczas dzieła, wystawę.