Nic poważnego(?)

Koziel_Plakat

Od 29 października (wtorek) w legnickiej Galerii Satyrykon będzie można oglądać wystawę prac Magdaleny Kozieł-Nowak, pod przewrotnym tytułem „Nic poważnego (?)„.

Na wernisaż zapraszamy 8 listopada, o godz. 18.00. Wstęp na wystawę i wernisaż jest wolny.

Magdalena Kozieł – Nowak mieszka i pracuje w Jaworze. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Ilustruje i projektuje książki, tworzy również rysunek satyryczny. Od 2007 r. współpracuje z wieloma wydawnictwami, takimi jak m.in. Nasza Księgarnia, Literatura, Egmont, Wilga, WSiP, MAC Edukacja, a efektem tej pracy jest zilustrowanie kilkudziesięciu książek, za czym poszły sukcesy:
2014 r. – książka „Ksenia. O dziewczynce, która połykała literki i miała tylko jedną głowę” tekst: Marta Talacha, ilustracje: Magdalena Kozieł-Nowak, znalazła się na liście finałowej pierwszej edycji Międzynarodowego konkursu na projekt ilustrowanej książki dla dzieci ”Jasnowidze”.
2015 r. – Nagroda specjalna XVII Otwartego Międzynarodowego Konkursu na Rysunek Satyryczny DEBIUT w Zielonej Górze
2017 r. – książka „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, z ilustracjami Magdaleny Kozieł-Nowak, wydawnictwo Nasza Księgarnia, została nominowana przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek do tytułu Najpiękniejszej Książki Roku 2016.

MAGDALENA KOZIEŁ-NOWAK NIE PĘKA

Trzy rzeczy są pewne: Magdalena Kozieł-Nowak lubi to, co robi – zwłaszcza ilustrowanie książek dla dzieci, codziennie dobrze się przy tym bawi* (szczęściara!) i w dodatku wcale nie pęka… przed klasyką. Wśród ponad trzydziestu książek, które ta twórczyni ma na koncie, znaleźć można bowiem adaptacje baśni Braci Grimm, Charlesa Perraulta czy Hansa Christiana Andersena, wiersze Jana Brzechwy i Juliana Tuwima, Doktora Dolittle Hugh Loftinga, a nawet Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Baśnie na świecie, a Brzechwę i Tuwima w kraju ilustrowali przysłowiowi wszyscy, więc odniesień jest tu co niemiara. Doktor Dolittle zyskał swą powszechnie znaną postać dzięki wyobraźni jego twórcy – brytyjskiego autora książek dziecięcych, który sam wszak tę serię zilustrował, ale najlepszy weterynarz na świecie ma też przecież uwielbianą przez kolejne pokolenia polskich czytelników, rodzimą postać wykreowaną przez „ojca” Profesora Filutka – Zbigniewa Lengrena. Podobnie rzecz ma się z często reprodukowanymi w różnych wydaniach szwedzkimi ilustracjami Ilon Wiklund oraz polskimi „evergreenami” towarzyszącymi uwielbianej lekturze o dziarskiej szóstce z Bullerbyn autorstwa Hanny Czajkowskiej (I polskie wydanie w 1957 roku!). I co na to Magdalena Kozieł-Nowak? Cóż, bez tremy zaproponowała własne obrazowe interpretacje poczytnych klasyków i zmierzywszy się z tym wyzwaniem, tarczę dzierży wysoko. Być może dzieje się tak dlatego, że materia literacka, którą artystka najczęściej ilustruje, jest pogodna, optymistyczna, pokazuje albo atrakcyjny świat jego niedorosłych jeszcze, a często tych najmłodszych mieszkańców, albo świat, w którym z umiłowaniem dba się o zwierzęta i przyrodę, albo odczytuje na nowo baśnie – i to bez smrodku dydaktycznego, za to z przymrużeniem oka i atrakcyjną aktualizacją bajkowych rekwizytów i okoliczności akcji (niezawodna Zofia Stanecka – autorka Baśni dla młodszych i starszych wydanych przez Egmont w 2018 roku – jest więc sesja foto księżniczki, design lat 50. i 60. we wnętrzach pałacowych, współczesne stroje itp.). Może także dlatego, że światy te są niezwykle barwne, rozkładają strony książek na podobieństwo skrzydeł egzotycznych ptaków i wcale nie muszą być one o tropikalnej Afryce albo rafie koralowej, a jeśli są (Gadatliwy ptak Narina Rafała Witka albo najnowsza pozycja w dorobku Kozieł-Nowak Żółwik z oceanu Staneckiej), to jeszcze lepiej. Ich wielobarwność wywodzi się wprost z preferowanych przez ilustratorkę technik: akwareli gwaszu i kolażu – „Rysuję, maluję, wycinam, kleję, układam, wyrzucam i dodaję (…).”* Im więcej barw, tym piękniej, bo wszystkie zostały użyte przez nią z wielkim wyczuciem, godnym absolwentki Akademii Sztuk Pięknych (dyplom wrocławskiej uczelni na architekturze wnętrz, w Pracowni Malarstwa i Rysunku prof. Marka Jakubka w 2000 roku).

Magdalena lubi szczelnie wypełniać kompozycje – kapitalna rozkładówkowa scena wyścigu z materacami do Księżniczki na ziarnku grochu czy przedstawienie gęstego lasu, po którym spaceruje Czerwony Kapturek ze słuchawkami „ajfona” z logo żołędzia miast jabłka (obie ilustracje z Baśni Staneckiej) lub prawdziwy silva rerum walizki wuja Leona z antologii Naszej Księgarni Dobranocki na pogodę i niepogodę (2018), a wreszcie tłum przechodniów na ulicy metropolii w książce Gabrieli Rzepeckiej-Weiß Gdy Pola się zgubi (Wydawnictwo Dwukropek, 2018). Jeśli zostaje trochę pustej przestrzeni, to artystka szybko zapełnia ją deseniem: biało-czarną szachownicą, jodełką (uwielbia parkiety ułożone w ten wzór), kratą tkaninową, cętkami, ciapkami, kółkami i krzyżykami, misternie aranżowanymi liniami, które stają się już to falami morskimi, już to ściegiem dzianiny w swetrze Pana Maja, już to roślinną gęstwiną. To upodobanie do powtarzalności i multiplikacji buduje przy okazji specyficzną rytmiczność wielu z jej ilustracji. Bywa, że motywy z całostronicowej ilustracji wdzierają się na stronę obok, z założenia tekstową, jakby same już nie unosiły panującego ścisku. Ale nasza bohaterka, jeśli tylko chce i pasuje to do klimatu ilustrowanej sceny, potrafi też zostawić sporo niezapełnionej przestrzeni. Świetny przykład to chociażby dmuchawce ukazane nocną porą czy koza Fionka ze wspomnianych wcześniej Dobranocek.

Inspiracje przychodzą do naszej artystki zewsząd. W pierwszej kolejności to po prostu świat naokoło, własne wspomnienia. Z pewnością napatrzyła się też w swoim dzieciństwie na dokonania twórców Polskiej Szkoły Ilustracji. A choćby się chciała wyprzeć, wszystko wskazuje na to, że jej najukochańszym mistrzem był Zdzisław Witwicki. Gdzieś też pobrzmiewają echa projektów Zbigniewa Rychlickiego czy Teresy Wilbik. Wspólne z nimi będzie dla Kozieł-Nowak zarówno umiłowanie koloru, jak i dynamizm, poczucie humoru, ale przede wszystkim chyba wielka sympatia, jaką darzy wykreowanych przez siebie bohaterów. W światy przedstawione w swych ilustracjach tchnęła dużo szczerego uczucia, co bodaj najlepiej właśnie widać w Dzieciach z Bullerbyn (Nasza Księgarnia, 2016). Po zrealizowaniu tego sporego ilustratorskiego przedsięwzięcia skonstatowała, że, choć wiele się zmienia, to „dzieci o każdej porze dnia i nocy zachowują się tak samo”*. Ta książka stała się dla niej zbiorem wspomnień z jej własnego dzieciństwa i wakacji spędzanych na wsi u ukochanej babci Marianny*. Bohaterów opowiadań cechuje zawadiackość, z ich twarzy rzadko kiedy schodzi uśmiech, a świat maleńkiej osady promieniuje ciepłem i takie właśnie są jej ilustracje, nie tylko zresztą do Dzieci z Bullerbyn. I choć Lisa, Britta, Anna, Lasse, Bosse i Olle na zawsze będą dla mnie mieli twarze narysowane przez Hannę Czajkowską, to muszę przyznać, że z dużą przyjemnością zagościłam w wielobarwnym Bullerbyn stworzonym przez naszą bohaterkę.     

Cechą wspólną ilustracji książkowych Magdaleny Kozieł-Nowak jest ich wielka dynamiczność. Postacie wydają się być tu w nieustannym ruchu, nawet jeśli przysiadły na chwilę w fotelu, na stole, walizie, gałęzi czy płocie. Siłą napędową jest też niewątpliwie humor. Komizm sytuacji, psikusy, zabawne perypetie – w nich artystka czuje się chyba najlepiej. Nie dziwi więc fakt, że z dobrym skutkiem próbuje swych sił także na polu rysunku satyrycznego (nagroda na Międzynarodowym Konkursie Rysunku Satyrycznego w Zielonej Górze w 2015).

Bardzo pracowita – prócz setek ilustracji książkowych także te dla czasopism. Lubi różnorodność, nie lubi się nudzić, więc zmienia style, rejestry, techniki. A na każdą nową książkę cieszy się… jak dziecko!

  Anita Wincencjusz-Patyna

  

*o czym można przeczytać na jej autorskim blogu Projekt Pchełka, dostępne online: http://magdakozielnowak.blogspot.com/

Nic poważnego(?)

MAGDALENA KOZIEŁ-NOWAK

29.10 – 28.12.2019

Galeria Satyrykon, Rynek 36

Wernisaż: 8.11.2019, godz.18:00