SZEPTEM O ISTOCIE I NATURZE. O JOANNY CONCEJO NARRACJI OBRAZAMI

Joanna Concejo jest prawdziwą Europejką – urodziła się w Polsce, żyje od blisko dwudziestu lat we Francji, ma męża Rafaela, Hiszpana, warsztaty często prowadzi we Włoszech, gdzie wydano wiele z jej książek. Artystka wyposażona jest w cenną wiedzę o miejscu. Choć urodziła się w Słupsku, dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w małej pomorskiej wiosce otoczonej gęstymi lasami, studiowała w Poznaniu – stolicy Wielkopolski, mieszka pod Paryżem – metropolii z prawdziwego zdarzenia, jednej ze stolic świata. Niezależnie od miejsca czuły kompas ustawia na człowieka, a może nawet bardziej na jego duszę, psyche, konstrukcję emocjonalną. Przypatruje się też z wielką uwagą relacjom człowieka z naturą: od jego ścisłej symbiozy z puszczą, przez troskliwą opiekę nad ukochanym ogrodem, po delikatną nitkę prawie niezauważalnie łączącą go z rośliną doniczkową czy zasuszonym liściem; od baśniowych pokrewieństw z łabędziami, przez zaskakującą komitywę z wilkiem, po osobność wspólnej egzystencji z kotem.

Szeptem. Szept jest wyciszonym sposobem artykulacji, przygaszoną, ale jakże znaczącą ekspresją. Szeptem, bo technika, którą Joanna Concejo ukochała, która jest jej znakiem rozpoznawczym, to przede wszystkim ołówek, ołówek i kredki. Szarość grafitu wydaje się nieco wycofana, z natury swej nienasycona, daleka od wyrazistości czerni. Kontur jest przez to zaledwie sygnałem, a nie stanowczą kategoryzacją. Podstawowe i najpierwsze narzędzie pracy rysownika niesie też skojarzenia z ulotnością. Wszak ołówek można w każdej chwili wymazać… Ołówek samorzutnie wprowadza walor zależny od twardości rysika, siły docisku ręki trzymającej narzędzie, a zatem decyduje o charakterze i sile śladu pozostawionego na papierze. W sposób naturalny niuansuje więc treści przedstawień budujących narrację wizualną książek ilustrowanych przez nasza artystkę. Nienasycenie tonu stanowi zarazem swoisty filtr, który rysunki Concejo w jakimś sensie oddala od widza w czasie. Jeśli dołożymy do tego świadomą archaizację – użycie papierów z metryką, pożółkłych zeszytów, niedzisiejsze stroje, upodobanie do rekwizytów z poprzedniej epoki, bajkowość, która siłą rzeczy odrealnia zdarzenia, odczucie przedstawianych scen jako zdarzeń minionych, albo właśnie ponadczasowych, wydaje się nieuniknione. Z rzadka tylko pojawiają się kolory. W przeważającej mierze one także są do pewnego stopnia wyciszone. Sepia starych papierów, wyblakłych stron rejestrujących to, co niegdyś. Zieleń – w niektórych książkach celowo wyrazista. Jest jej dużo, ma nieść skojarzenia z żywotnością natury, jej odwiecznością, potęgą, symbolicznie przecież także nadzieją (Zgubiona dusza). Czerwień ma podobną rolę asocjacji z materią pierwszą, pierwotną energią, domeną uczuć. Nie mogło jej oczywiście zabraknąć w Czerwonym Kapturku. W książce tej jest czerwień prawdziwym lejtmotywem. Nie tylko desygnuje dziewczynkę, ale jest najważniejszą nicią dosłownie i metaforycznie spajającą ją z wilkiem. Jej dukt obrazuje zmienność i bliskość relacji głównych bohaterów. Błękit jest kolorem pamięci, znikania. Jak w perspektywie powietrznej, stosowanej od renesansu, odległe plany ulegają charakterystycznemu przeniebieszczeniu. Sygnalizują światy, które powoli odchodzą w niebyt.

O naturze. Natura jest wszechobecna w ilustracjach Concejo. Wiele ze stworzonych przez nią kompozycji, funkcjonujących później jako rozkładówki w książkach, jest szczelnie wypełniona przez ostępy leśne (Czerwony Kapturek) lub plątaninę geranium (Zgubiona dusza), co skutkuje w warstwie wizualnej uczynieniem roślinności równorzędnymi bohaterami utworów. Czułość, z jaką artystka ukazuje pojedyncze kwiaty, gałązki, krzewinki, liście, aż do użycia utrwalonej obecności i materialności tychże w pierwszej autorskiej książce wydanej w Polsce Gdy dojrzeją porzeczki, poświadcza, jak niezbędne w jej imaginarium są wizerunki przedstawicieli flory. Ale i osobniki z królestwa fauny pojawiają się nieodzownie. To znowu równorzędni, a może i najważniejsi bohaterowie – dzikie łabędzie, wilk towarzyszący Czerwonemu Kapturkowi, niedźwiedź – Książę w cukierni, kot towarzysz Henryka z Kiedy dojrzeją porzeczki. W rysunkach zwierząt Concejo dostrzegam iście dürerowską precyzję, staranne nachylenie nad pojedynczym piórem ptaka, pojedynczym włosem z sierści czy futra, finezją kociego wąsa. Jej rysunek to odzwierciedlenie obserwacji i rzemiosła godnych rycin z atlasów ssaków, ornitologicznych czy entomologicznych. Wydaje się, że nomen-omen naturalnym pejzażem, w jakim rozgrywają się poszczególne sceny jest przyroda. Mało jest w rysunkach Concejo miasta. Nawet jeśli się już pojawia, to jest to fragment parku, skweru, trawnika. A kawiarenka (Książę w cukierni) jest raczej z tych staroświeckich.

O istocie. Używam tego pojęcia w obu ważnych znaczeniach: istoty rozumianej jako żywy osobnik, postać – od człowieka po zwierzęta, o których była mowa wyżej, ale też pojęcia istoty jako esencji, rdzenia, sedna rzeczy, zjawisk, emocji, relacji. Sekwencje obrazów Concejo to ciche traktaty o tym, co najważniejsze: o pamięci, o uczuciach, o ciekawości świata i o trudzie codzienności, o nieoczywistości naszych spostrzeżeń, o trwałości natury jako jedynym pewniku i niepewności ludzkich prawd i przekonań, o byciu z kimś, obok kogoś, dla kogoś i o samotności, która może, ale nie musi być dojmująca, o doniosłej roli niewielkich elementów naszej rzeczywistości i nieistotnym znaczeniu „wielkich spraw”. Okazuje się, że to niepozorne detale, które dzięki swej zegarmistrzowskiej technice artystka tak wiernie przedstawia, mają największą moc poruszania czułych strun, snucia opowieści o tym, co kształtuje naszą wizytę na ziemi.

Joanna Concejo jest na swój sposób zakładniczką rysowania. To przymus wewnętrzny i zewnętrzna ekspresja budująca światy przedstawione w jej książkach autorskich lub książkach z jej ilustracjami, w których o naturę i istotę idzie przede wszystkim.

Anita Wincencjusz-Patyna

JOANNA CONCEJO

Urodziła się w 1971 roku w Słupsku.

Dzieciństwo spędza na wsi grzecznie chodząc do szkoły i pomagając w pracach domowych. Wyjeżdża „do miasta” w wieku 15-tu lat żeby podjąć naukę w koszalińskim liceum plastycznym. Jest sumienną i pracowitą uczennicą:) Po maturze dostaje się na studia w Akademii
Sztuk Pięknych w Poznaniu, na Wydział Grafiki.
Po pierwszym roku wyjeżdża do Francji na „małą przerwę”, która okazuje się dwuletnia i wzbogaca ją o męża i córkę.
Wraca do Polski skończyć studia i w 1998 roku z dyplomem z rysunku i ilustracji w kieszeni osiada na stałe we Francji, gdzie między narodzinami syna, praniem i gotowaniem stara się znaleźć swoje miejsce w świecie sztuki. Zaczyna być zauważana dzięki instalacjom, kiedy to zostaje zaproszona
do udziału w Busan Biennale w Korei (2002). Rok później pokazuje swoje prace na wystawie sztuki współczesnej w Chelles (Francja). Następne lata dają jej jeszcze kilka możliwości wystaw (galeria „Plattform” w Berlinie, galeria „Public” w Paryżu), ale powoli, czy to z woli losu, czy przez własne niezdecydowanie, jej zapał gaśnie, nadgryziony prozą życia.
Przez parę lat jedynie „trochę rysuje”.
W 2004 roku wysyła swoje rysunki na Bologna Children’s Book Fair i zostaje zakwalifikowana na wystawę ilustratorów, to początek jej pracy w dziedzinie ilustracji książkowej. Od tej pory uczestniczy w wielu wystawach zbiorowych. Jej książki ukazują się we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Szwajcarii, Polsce,Korei, Rumunii, Meksyku.

Współpracowała także z magazynami : „DPI” (Taiwan), „Tiny Pencils” (Wielka
Brytania), „Influencia” (Francja), „Kukbuk” (Polska).
Współpracuje z Wydawnictwem Literackim jako ilustratorka okładek do książek Olgi Tokarczuk.
Wydawnictwo Format wydaje książki z jej ilustracjami: „Książę w cukierni” z tekstem Marka Bieńczyka (Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY 2013) i „Zgubiona dusza” z tekstem Olgi Tokarczuk (Wyróżnienie w kategorii „Fiction” w Bologna Ragazzi Award 2018).