„Skłonności do ostrości” 2014

2011 r. – w Pracowni Ilustracji ASP w Warszawie.
2012 r. – w Pracowni Ilustracji ASP w Gdańsku.
2013 – w Katedrze Projektowania Graficznego Wydziału Grafiki i Sztuki Mediów ASP we Wrocławiu.
A w 2014?

skłonności4

Z Anną Machwic z Pracowni Ilustracji  i Bogną Otto-Węgrzyn  z Pracowni Grafiki Książki Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach rozmawiamy o tegorocznej wystawie. Poniżej zamieszczamy również teksty prezentujące obie pracownie.

Satyrykon: Jak to jest być w „Skłonnościach do ostrości” czwartym z kolei? Czy to, co zrobili poprzednicy ma jakieś znaczenie? W tamtym roku Tomasz Broda powiedział, że od początku studenci prof. Zygmunta Januszewskiego bardzo wysoko zawiesili poprzeczkę i że to dodatkowo motywowało ich (jego i Magdalenę Wosik) i ich studentów do pracy. A jak to było w Państwa przypadku, zastanawiali się Państwo nad tym, czy po prostu Państwo „robili swoje”?

Anna Machwic: Zawsze przyglądam się z ciekawością temu, co robią studenci innych akademii. Warszawska Pracownia Ilustracji jest jedną z najprężniejszych i najbardziej wyrazistych. Świadczą o tym chociażby sukcesy jej wychowanków, których osiągnięcia obserwuję i podziwiam. Można śmiało powiedzieć, że każda uczelnia, a w niej każda Pracownia ma swoją niepowtarzalną specyfikę, która wynika z tradycji uczelni, osobowości prowadzącego, programu pracowni i wielu, wielu innych rzeczy. Myślę, że i Pracownia Ilustracji z katowickiej ASP wypracowała swoją specyficzną markę i choć konkurencja jest silna, to bez kompleksów i z dumą pokazujemy dokonania naszych studentów.

Bogna Otto-Węgrzyn: W odróżnieniu od wcześniej wymienionych pracowni profesorów Zygmunta Januszewskiego i Tomasza Jury, reprezentowana przeze mnie Pracownia Grafiki Książki ma zaledwie kilkuletnią tradycję. Pod tym względem pracownia przypomina prezentowaną w ubiegłym roku znakomitą wrocławską pracownię prowadzoną przez Tomasza Brodę.
Specyficzną cechą naszej pracowni jest fakt, że studenci pracują z założenia nad formą całej książki. Ilustracja nie jest elementem niezbędnym, choć częstym. Zwykle mamy w pracowni kilku znakomitych ilustratorów, jak choćby tegoroczni dyplomanci Ula Przyłucka, Adam Wójcicki i Martyna Gaszczyk.
Chcielibyśmy oczywiście, aby nasi studenci swobodnie i drapieżnie zaznaczali swoją artystyczną odrębność, nie tracąc przy tym niezbędnego elementu dobrej zabawy. Dlatego zdecydowanie nie widzę prezentacji pracowni w formule rankingu. Moim zdaniem – „robimy swoje”.

Martyna Gaszczyk

Adam Wójcicki 

Z tekstów wprowadzających można wywnioskować, że to wystawa szczególna. Mija pierwsza rocznica śmierci prof. Tomasza Jury. Często jest tak, że Wielki Nauczyciel bywa obecny w pracach uczniów (a także uczniów uczniów). Czy więc ślady obecności Profesora (i jakie?) można zauważyć również na tej wystawie?

Anna Machwic: Spora część prac, które prezentujemy na wystawie i w katalogu powstawała pod kierunkiem profesora Tomasza Jury. Choć sam był twórcą, który posługiwał się bardzo charakterystycznym śladem i warsztatem (szczególnie w rysunku satyrycznym), to zawsze było dla niego bardzo ważne, aby student podążał swoją własną drogą, rozwijał swój „charakter pisma”. Jak można zobaczyć na wystawie, na którą składają się prace o bardzo różnej stylistyce i tematyce, nie ma w nich śladów graficznych Tomasza Jury, ale z pewnością jest jego idea Pracowni Ilustracji nastawionej na indywidualny rozwój studenta, którą staram się kontynuować.

Bogna Otto-Węgrzyn: Sądzę, że to pytanie ze względów oczywistych skierowane jest przede wszystkim do Ani Machwic, przez wiele lat bezpośrednio współpracującej z Tomaszem Jurą w pracowni ilustracji. Myślę, że wyczerpująca wypowiedź Ani właściwie wyjaśnia kwestię.
Dodam jedynie, że profesor Jura był także promotorem mojego własnego dyplomu. Od czasu do czasu zdarza się, że promotor i dyplomant dobrze się rozumieją, co na długi czas stwarza między nimi specyficzną, życzliwą relację. Tak było w tym wypadku – mieliśmy chyba z Tomaszem Jurą podobny sposób widzenia rzeczywistości. Przejawiało się to jednak nie w pracach, ale raczej w ogólnym nastawieniu do świata.

Satyrykon: Czy udział w „Skłonnościach do ostrości” to dla Państwa studentów ciekawe zadanie, czy może raczej dopust Boży w postaci dodatkowej pracy domowej lub tematu pracy semestralnej? Czy prace wybrane na wystawę były tworzone specjalnie na ten temat czy może to efekty „skłonności do ostrości” dopadających studentów przy różnych innych okazjach?

Anna Machwic: Ponieważ oprócz tematów obowiązkowych dajemy studentom możliwość realizowania własnych koncepcji, często tworzą oni prace, które znakomicie wpisały się w hasło „Skłonności do ostrości”. Pracownia Ilustracji cieszy się dużym powodzeniem studentów, a jej archiwa pękają w szwach, więc z wyborem prac na wystawę nie było żadnego problemu. Pokazujemy  te, które mają w sobie ten niepokorny, zaczepny, niegrzeczny rys.

Bogna Otto-Węgrzyn: Mam wrażenie, że skłonności do ostrości studenci mają już wrodzone, w ramach zajęć pracownianych staramy się jedynie lekko je stymulować. Przyznam, że próbo­waliśmy wprowadzić „skłonności” jako jeden z tematów do realizacji. Zrealizowała go jedna osoba. Musieliśmy pogodzić się z faktem, że nasi studenci mają tendencję do realizacji prac raczej w opozycji do tematu, niż zgodnie z nim. Dlatego zdecydowanie „ostrzejsze” rezultaty uzyskiwaliśmy podstępnie sugerując tematykę z kręgu literatury dziecięcej.

Dobrosława Rurańska

Barbara Rupik

Natalia Remesz

Satyrykon: Stało się już tradycją, że wystawom „Skłonności do ostrości” towarzyszą nie zawsze tradycyjne katalogi. Czego możemy się spodziewać po katalogu powstałym w Pracowni Grafiki Książki? Rozsądek podpowiadałby, że książki niezwykłej…

Anna Machwic: Katalog, na który składają się prace reprezentujące dwie pracownie, różniące się podejściem, programem, charakterem prowadzących, był sporym wyzwaniem, ale też dzięki temu, że zespół przygotowujący katalog potraktował temat jak możliwość zabawy i „doprawienia” prac studenckich dodatkowym smakiem, stanowi on bardzo smakowitą, choć pikantną, strawę dla oka i ducha.

Bogna Otto-Węgrzyn: Gastronomiczne porównania Ani przypominają mi „siusianie w profesorski torcik” przytoczone przez profesora Januszewskiego we wstępie do pierwszej edycji katalogu. W tym kierunku chyba zmierzaliśmy. Przedsmak stanowi tekst Jakuba Woynarowskiego „Rewolucja/Rewelacja” – nasze specjalne zamówienie.
Dodam jeszcze, że prace nad koncepcją katalogu realizowaliśmy bardzo rzetelnie. Wszyscy autorzy wytypowani do udziału w wystawie zostali poddani drobiazgowej ankiecie, w której poproszono ich o ujawnienie deklarowanej płci, ulubionego koloru i szeregu innych informacji natury intymnej. Sporządzeniem poszczególnych biografii artystycznych zajął się jeden ze studentów naszej pracowni, wytypowany w związku z podejrzeniami o skłonności literackie. Student nie zgodził się na ujawnienie swojej tożsamości.
Smakowity projekt graficzny katalogu przyrządziła także studentka – Martyna Wawrowska. Tożsamość tej studentki ujawniamy, ze względu na walory promocyjne projektu oraz fakt, że Martyna nie obawia się praktycznie niczego (patrz: biografie artystyczne). Nota bene jedna z wcześniejszych realizacji książkowych Martyny dotyczyła rozpasanej polskiej gastronomii minionych wieków.

Martyna Wawrowska

SKŁONNOŚCI DO OSTROŚCI
wystawa prac studentów ASP Katowice
Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
otwarcie wystawy 15 czerwiec  2014,  godz.18.00

layout satiyrycon legnica 2014 B3

 

Pracownia grafiki książki została utworzona w 2009 roku, w czasie gdy ewolucja cyfrowych nośników i kanałów dystrybucji informacji prowokowała liczne dyskusje na temat przyszłości książki. Co bardziej radykalni uczestnicy tej debaty prognozowali rychły schyłek archaicznego kodeksu i w związku z tym postulowali definitywne zakończenie edukacji w dziedzinie projektowania książki.

Studenci grafiki warsztatowej katowickiej ASP, zaprzeczając zasadności tych opinii, w obliczu technologicznej zmiany zaczęli przejawiać dziwne, nieobserwowane od lat zainteresowanie realizacjami w formie książki. Stało się to bezpośrednią przyczyną powstania pracowni.

Nieoczekiwane upodobania studentów wpisały się w ogólne tendencje eksplorowania możliwości kreacyjnych towarzyszące potencjalnej zmianie statusu książki. Tradycyjny wolumen, tracąc częściowo znaczenie jako nośnik informacji, zyskuje rangę obiektu edytorskiego i autonomicznego narzędzia ekspresji. Sytuacji tej sprzyja powszechna dostępność cyfrowych technik poligraficznych. Przy ich wykorzystaniu autorska kreacja przybiera nader różnorodne formy – od unikatowej własnej edycji (self-publishing), aż do, w skrajnych wypadkach, książek traktowanych jako materia rzeźbiarska, formowana przy użyciu cięcia laserowego.

Książki powstające w katowickiej pracowni to także swobodne przejawy autorskiej ekspresji. Należy jednak podkreślić, że w ich przypadku treść integralnie wiąże się z formą, co sprawia, że prace naszych studentów nawiązują do tradycji książki autorskiej lub literatury.

Pracownia usytuowana jest w katedrze grafiki warsztatowej, co w znacznym stopniu determinuje charakter powstających tu prac. Studenci pracujący w trybie indywidualnych poszukiwań, które nierzadko bywają bliższe działaniom artystycznym niż projektowaniu funkcjonalnemu, mają za zadanie znalezienie formy możliwie najbardziej adekwatnej do podejmowanego tematu. Nie każda realizowana praca przybiera kształt tradycyjnej książki, jednak aspekt technologiczny – prace introligatorskie i bieżąca eksploracja lokalnych placówek poligraficznych – jest ważną częścią edukacji studentów.

Tytułowe skłonności do ostrości w naturalny sposób cechują większość zrealizowanych w pracowni książek, co dowodzi poczuciu humoru i nieskrępowanej wyobraźni autorów oraz dostarcza ustawicznej radości wszystkim zaangażowanym w realizację.

Jako prowadzący staramy się pielęgnować mroczne wizje studentów, a nawet stymulować ich wrażliwe wnętrza propozycjami tematów semestralnych. Pragniemy jednak uczciwie zaznaczyć, że to ostatnie w niektórych wypadkach skutkuje ucieczką. Nie zrażeni tą sytuacją, zapraszamy do pracowni i serdecznie dziękujemy wszystkim studentom biorącym udział w wystawie.

Bogna Otto-Węgrzyn
Roman Kaczmarczyk
Katarzyna Wolny

Dagmara Cieślica

Mateusz Rafalski

 

Tekst o Pracowni Ilustracji Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach musi być wspomnieniem o twórcy, który powołał i rozwinął tę pracownię, swoją osobowością i doświadczeniem wyznaczył jej kierunek, zbudował program i atmosferę. Mowa o Profesorze Tomaszu Jurze (1943-2013), wybitnym artyście-projektancie, nietuzinkowym pedagogu, człowieku o wielkiej charyzmie i poczuciu humoru. Przez blisko 11 lat pracowałam z Profesorem Jurą w Pracowni Ilustracji katowickiej ASP. Była to bodaj szósta prowadzona przez niego pracownia. Choć miał olbrzymi dorobek w zakresie rysunku prasowego i satyrycznego, to zawsze powtarzał, że nie jest ilustratorem.

Tomasz Jura rozpoczął karierę bardzo wcześnie, już na studiach osiągał ogólnopolskie sukcesy w konkursach na plakat. Często namawiał studentów, aby nie czekali z rozpoczęciem życia zawodowego do dyplomu. Zachęcał do wysyłania prac na konkursy, w tym również na legnicki Satyrykon, którego był gorącym orędownikiem. Przez lata kariery zawodowej zaprojektował dziesiątki plakatów – od politycznych, przez plakaty reklamowe, aż do całej kolekcji plakatów o tematyce kulturalnej promujących śląskie środowisko twórcze. Jednym z najważniejszych okresów w jego karierze było tworzenie okładek i ilustracji do kultowego dziś magazynu lifestyle’owego „Ty i ja”, wydawanego w latach 60. i na początku 70., oraz do satyrycznych „Szpilek”. Zajmował się również grafiką, głównie sitodrukiem. Całą twórczość Tomasza Jury znakomicie oddaje hasło przewodnie wystawy – Skłonności do ostrości. Ostrość uwidacznia się w zdecydowanej kompozycji, mocnym rysunku, w plakatach i grafice prasowej, a przede wszystkim w rysunkach satyrycznych.

We wspomnieniach kolegów i współpracowników został obraz Tomasza Jury rysującego zawsze i wszędzie, w każdych okolicznościach. Jura żył w myśl maksymy: „ani dnia bez kreski”. Posługiwał się skromnym warsztatem: czarny tusz, obsadka, stalówka, biała farbka do korekt. Rysował w domu, w pracy, w pociągu. W ostatnich latach swojej kariery koncentrował się na rysunku satyrycznym, co więcej – zdobył wiele nagród w tej dziedzinie. Temat przewodni jego prac to przede wszystkim relacje damsko-męskie, głównie erotyczne, traktowane z poczuciem humorem i dużą skłonnością do ostrości. Najsłynniejszą bodaj pracą Jury, która rozeszła się po całym kraju, a nawet świecie (często ku zaskoczeniu i niekoniecznie za wiedzą samego artysty) w tysiącach egzemplarzy, była 365 pozycji na 365 dni. W rozmowie z Irmą Koziną, przywołanej w monografii Jura. Remanent, która została wydanej przez ASP w Katowicach, żartował, że zaprojektował tę pracę, aby pomóc młodym ludziom. W anegdotach opowiadanych przez samego Profesora 
i jego przyjaciół usłyszeć można było echo organizowanych przez niego bali w ASP, Akademickiego Klubu Jeździeckiego w Zbrosławicach, wyjazdów, wystaw i fet śląskiego środowiska twórczego. Historie te były istotnym elementem, którego nie mogłoby zabraknąć we wspomnieniu o Tomaszu Jurze.

Profesor był bardzo związany z katowicką Akademią, nie tylko zobowiązaniami zawodowymi, ale i sercem. Od 1968 roku, kiedy został asystentem, przeszedł wszystkie szczeble kariery akademickiej, aż do uzyskania tytułu profesora zwyczajnego. Pełnił funkcje dziekana i kierownika katedry projektowania graficznego, powołał i prowadził wiele ważnych dla środowiska akademickiego wydarzeń. Najważniejszym jest AGRAFA Biennale Studenckiej Grafiki Projektowej, które dziś jest imprezą z dwudziestoletnią tradycją – w ostatnich latach podtrzymywaną przez byłych studentów, asystentów i dyplomantów Profesora. Jura wykształcił pokaźne grono twórców i nauczycieli akademickich, co zawsze z dumą podkreślał.

Pracownia ilustracji cieszyła się i cieszy dużym powodzeniem wśród studentów. Jest pracownią „z wyboru”, co oznacza, że trafiają do niej ci, którzy czują autentyczną pasję w tworzeniu ilustracji. To studenci, którzy chcą się rozwijać w tej dziedzinie, mają ambicje osiągnięcia oryginalności i poziomu, który pozwoli im w przyszłości wykonywać zawód ilustratora. Przychodzą z różnym doświadczeniem i umiejętnościami. Są wśród nich studenci projektowania graficznego, malarstwa, grafiki warsztatowej i wzornictwa. Środowisko pracowni tworzą zatem różne indywidualności. Idea różnorodności, której Profesor Jura był rzecznikiem, pozwala na rozwijanie autentycznych preferencji i predyspozycji plastycznych studenta. Staram się podążać za tą ideą. Profesor Jura namawiał swoich studentów do podejmowania własnych tematów, które ujawniały ich pasje i pozaplastyczne zainteresowania. Często okazywały się one bardzo zaskakujące. Pokazywały nowe oblicza studentów, ciekawe dla nas jako pedagogów.

Prace studentów, które prezentowane są w katalogu, dobrane zostały tak, aby interpretować hasło wystawy Skłonności do ostrości. Są trochę niegrzeczne, płynące pod prąd, pełne ekspresji graficznej i ładunku emocjonalnego.

Mnie interesuje ilustracja w dość szerokim rozumieniu tego pojęcia. Jako ilustrowanie zjawisk, problemów społecznych, socjologicznych, naukowych itp. To jest ogromne pole do działania, trudne do ogarnięcia. Pracownię widzę (to po trochu się dzieje) nie nastawioną na wyprodukowanie konkretnej pozycji wydawniczej, czy też ilustratora w XIX-wiecznym rozumieniu tego pojęcia. To już nie nasze czasy – napisał w tekście opublikowanym w monografii. Słowa te skłaniają mnie do myślenia o Pracowni Ilustracji w bardzo szerokim kontekście. Prowadząc dziś pracownię z asystentką Karoliną Kornek, wciąż nakłaniamy studentów do ostrości… spojrzenia, myślenia i do ostrego szlifowania formy.

Anna Machwic-Adamkiewicz
Kierownik Pracowni Ilustracji
Dziekan Wydziału Projektowego

Tomasz Jura 1 Tomasz Jura Tomasz Jura jako przewodniczący komisji kwalifikującej rysunki na wystawę Satyrykon 1981