Plakaty i ilustracje – Eugeniusz Skorwider w Galerii Satyrykon

WIZUALNIE RAZ ZA RAZEM SPOD RĘKI EUGENIUSZA SKORWIDERA

Żeby w Polsce z sukcesem wypowiadać się artystycznie w plakacie, trzeba spełnić przynajmniej dwa warunki: mieć talent plastyczny przyzwoitego kalibru oraz umiejętność oryginalnego kojarzenia wynikającą z posiadania specyficznych synaps wizualno-intelektualnych. Żeby realizować plakat zaangażowany, trzeba jeszcze dodatkowo udowodnić, że ma się zachwalane przez Zygmunta Januszewskiego „skłonności do ostrości” oraz zespół szybkiego reagowania, charakteryzujący świetnych dziennikarzy, felietonistów i komentatorów dnia powszedniego. Zadanie jest paradoksalnie ułatwione w Polsce przełomu drugiej i trzeciej dekady XXI wieku. Oto żyjemy w niepokojąco ciekawych czasach, a lawina zdarzeń wymykających się zdrowemu rozsądkowi, przeczących etosowi postaci publicznej, wystawiającemu nasze poczucie przyzwoitości na ciężką próbę wydaje się nie mieć końca.

Zdolności i odwagi wymaga wejście w obszar dyscypliny opromienionej światową chwałą, nieustannie powołującej się na rodowód wywodzący się w mniej lub bardziej prostej linii z polskiej szkoły plakatu, wejście na pole znaczone dokonaniami takich gigantów jak: Henryk Tomaszewski, Józef Mroszczak, Tadeusz Trepkowski, Eryk Lipiński, Jan Młodożeniec, Jan Lenica, Roman Cieślewicz, Julian Pałka, Hubert Hilscher, Wiktor Górka, Wojciech Fangor, Maciej Urbaniec, Waldemar Świerzy, Jan Sawka, Jerzy Czerniawski, Jan Jaromir Aleksiun, Wiktor Sadowski, Eugeniusz Get-Stankiewicz czy Władysław Pluta (i tu listę można by jeszcze bezsprzecznie kontynuować).  

Eugeniusz Skorwider ma tę odwagę, a wymienione wyżej warunki spełnia z nadwyżką. Co ważne dla nas, odbiorców, nie waha się wykorzystać wspomnianych okoliczności geopolitycznych, sprzyjających satyrze i ponurej, choć niejednokrotnie zaprawionej czarnym humorem, refleksji. Ten szczęśliwy splot indywidualnych kwalifikacji i zewnętrznych okoliczności zamienił się na prezentowane na wystawie plakaty – wizualne, esencjonalne felietony – bezlitośnie punktujące osiem ostatnich lat polskiej sceny politycznej z jej międzynarodowymi reperkusjami i społecznymi kontekstami.

Świętujący w tym roku swoje 70-lecie Skorwider jest absolwentem poznańskiej uczelni artystycznej (wtedy Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych), teraz już jej profesorem Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz. W trudnym roku 1981 uzyskał dyplom w Pracowni Plakatu prof. Waldemara Świerzego i od ukończenia studiów do 1997 roku był jego asystentem. Pod okiem mistrza wręcz nie wypadało nie szlifować posiadanego talentu. Obecnie sam prowadzi Pracownię Plakatu II i przekazuje studentkom i studentom wiedzę i doświadczenie poparte zdobytymi laurami – m.in. Grand Prix konkursu na plakat w Teheranie (2015) i Grand Prix Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach (2021) oraz II nagrody w Międzynarodowym Biennale Plakatu w chińskim Nanjing (2017). Dążenie do maksymalnie uproszczonej formy plastycznej, do siły przekazu słowa płynącej z wykorzystania graficznego potencjału tekstu, aż do poziomu porażającej synergii poezji konkretnej, zaowocowały charakterystycznym dla niego syntetyzmem obrazu i lapidarnością słowa. W niektórych przypadkach koncept oparty więc został wyłącznie na tekście. Wystarczy spojrzeć na plakaty: Twój głos, Wybory 2020, Parlament, Kult osła, ZłoDzieje czy Święta 2022. Skorwider wsłuchuje się uważnie w słowa i frazy, te słyszane w przestrzeni publicznej, ale także te, które uporczywie pobrzmiewają w głowie. Czasem coś wynika z ich repetycji, a czasem z morfologii. Słowa ukryte w słowach, wyrazy zrodzone z nieoczekiwanego sąsiedztwa sylab innych wyrazów. Stosując proste zabiegi ze zmianą koloru fontów lub wycieniowaniem (wyłącznie pozornym ukryciem) liter lub tylko ich fragmentów powstają nowe treści, niejednokrotnie zaskakujące siłą nowego przekazu. I tak w plakacie Twój głos czerwone litery wyróżniają słowo „los” w drugim wyrazie hasła, Parlament rozszczepiony został na „parl”, „amen” i „t”, która to litera przyjęła najprostszy kształt krzyża łacińskiego, a z Jarosława wychynął osioł w Kulcie osła. W plakacie Święta 2022 minimalna ingerencja, polegająca na wycieniowaniu liter i znaków diakrytycznych, zamieniła popularne życzenia „Zdrowych i spokojnych świąt” w wymarzony cel prawie wszystkich Ziemian: „Zdrowy i spokojny świat”.

Umiejętność zamknięcia konkretnej postaci w bezbłędnie rozpoznawalnym, choć nieomal schematycznym wyobrażeniu i nad wyraz minimalistycznej formie, odnajdziemy na przykład w pracach: Łukaszenka, T-shirts, Policja, Czerwona gwiazdka i Do wiosny. Oto galeria bohaterów pierwszych stron gazet, portali i ekranów – zamknięci w znaku graficznym Lech Wałęsa, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki czy Donald Tusk. Towarzyszą im kolejne znaki, symbole, rekwizyty, te mniej i bardziej oczywiste.  Efekt komiczny (albo i tragikomiczny), a nawet piorunujący mocą wymowy/oskarżenia pojawia się także w warstwie obrazowej, kiedy stuła staje się krawatem prominentnego polityka (Stuła), głowica siekiery zamienia się w głośnik (Wybory parlamentarne 2019), graficzny kod złożony z kresek i kropek, oznaczający w kartografii granice państw, stał się rzędem schematycznie ujętych ciał (Granica człowieczeństwa), obrócone serce przypomina wypiętą tylną część ciała (Symetryzm), a rączka parasolki okazuje się pałką policyjną (Bezpieczne państwo). Minimalizm formy zamienia się w poruszającą metaforę, jak ma to miejsce w projekcie z 2023 roku upamiętniającym samospalenie Piotra Szczęsnego sześć lat wcześniej, w którym schematyczna sylwetka staje się knotem płonącej świecy. Jednoznaczny przekaz stanowi też drzewiec polskiej flagi pomalowany w tęczowe pasy (PLgbt), orzeł zwisający łbem w dół z łańcucha na gorsie

pozbawionego twarzy (celowo dwuznacznie miało to zabrzmieć) sędziego (Sędzia) czy farma wiatrowa, która znieruchomiała w kształcie lasu krzyży (Wiatraki). W pozytywnym z kolei przekazie plakatu WOŚP korpus atlety zbudowany jest w całości z serca. Orientacja w faktycznej skali krajowych skandali politycznych świetnie została ujęta natomiast w zestawieniu talerza z ośmiorniczkami z 2015 roku i ośmiornicy rozpychającej kadr w 2019 roku, natychmiast kojarzącej się z rozrastającym się systemem o charakterze mafijnym.

Jako grafik użytkowy ma Skorwider wyczulone oko na zaprojektowane przez innych znaki i też w razie potrzeby wciąga je w swoją grę wizualną. W powszechnie rozpoznawalnym logo Orlenu pojawił się oto łeb kaczki (LogOrlen), logo Trybunału Konstytucyjnego zdobi czapkę kucharską (Kucharka), a ze słynnego z czasu powszechnych protestów napisu KON STY TUC JA na koszulce prezesa zostało już tylko JA.

Swe prace artysta zamieszczał na jednym z portali społecznościowych, pozwalając znajomym łączyć się w solidarnym przekonaniu, że czarne jest jednak czarne, a wielobarwna tęcza zawsze daje nadzieję. Teraz, w  nieco innych realiach, wystawa projektów plakatów Skorwidera staje się poniekąd kroniką – oby bezpowrotnie – minionego czasu. Uważne oko, czujne ucho, zbuntowana głowa, a wreszcie posłuszna ręka, która decyduje o finalnym, oczekiwanym, czytelnym i w punkt trafiającym kształcie plastycznym. Oto przed Państwem Eugeniusz Skorwider, pozwolę sobie skorzystać z jego strategii – EU GENIUSZ (geniusz z Europy) SKOR(O)WIDER, czyli szybko widzący.           

        Anita Wincencjusz-Patyna

Eugeniusz Skorwider
Urodzony w 1954 w Żninie.
Studia w PWSSP w Poznaniu na Wydziale Malarstwa Grafiki i Rzeźby w latach 1976 – 1981.
Dyplom w 1981 roku w Pracowni Plakatu profesora Waldemara Świerzego.
Od 1983 roku zatrudniony jako jego asystent w tejże pracowni.
Obecnie profesor zwyczajny prowadzi Pracownię Plakatu II
w Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.
Zajmuje się projektowaniem plakatu oraz rysunkiem satyrycznym.

Skip to content